Analiza suchej krwi podobna jest do badania poziomu cukru glukometrem, czy stężenia kwasu mlekowego w trakcie treningu. Jej wprowadzenie wiąże się z dużymi zaletami.

- Przede wszystkim zwiększy się liczba kontroli antydopingowych oraz ich uproszczenie. Nastąpiłaby też duża oszczędność środków finansowych, które muszą być przeznaczane na pobieranie próbek, ich transport oraz przechowywanie. Jesteśmy na etapie harmonizacji i analizy projektu. Pytań jest wiele: jakiego rodzaju ma być urządzenie, jaki rodzaj papieru, z jakiej części ciała ma być pobierana krew. Jako globalny regulator walki z dopingiem nie możemy zostawić żadnej przestrzeni do podważania tej metody w sporach sądowych

- powiedział Bańka.

WADA analizuje też m.in. ile kropli krwi jest potrzebnych, czy jakie substancje można w ten sposób wykryć. Amerykańska i niemiecka agencja antydopingowa przeprowadzają już testy na ochotnikach.

- Być może przed igrzyskami w Tokio uda się to przedsięwzięcie uruchomić w wersji pilotażowej. Finalnie mamy w planach wdrożenie tej metody przed igrzyskami w Pekinie w 2022 roku

 - zdradził szef WADA.

Inną innowacją, nad którą prace są zaawansowane, jest wykorzystanie sztucznej inteligencji do analizy olbrzymiej ilości danych, którymi WADA dysponuje. W ten sposób wychwytywano by podejrzane zachowania organizmów sportowców.

- Te innowacje mogą odmienić walkę z dopingiem, być pozytywną rewolucją

- wyraził nadzieję Bańka.

Bańka przyznał, że pandemia koronawirusa zmniejszyła liczbę kontroli dopingowych na świecie, ale nie budzi to jego niepokoju.

- Chcę kolejny raz podkreślić, że walka z dopingiem odbywa się również dzięki innym narzędziom. Mamy paszporty biologiczne, możliwość ponownego badania próbek, a także prowadzone są śledztwa. Głęboko wierzę, że w perspektywie kilkunastu tygodni będziemy powoli wracać do dawnej liczby testów. Tak jak w poszczególnych krajach będzie odmrażany sport, tak razem z nim wrócą kontrole antydopingowe

 - podkreślił.

Koronawirus utrudnia także uruchomienie sztandarowego projektu Bańki, czyli funduszu solidarnościowego, dzięki któremu WADA miałaby więcej środków na walki z dopingiem.

- Rozmawiamy z różnymi firmami, również kilkoma polskimi. Mimo, że sport finansowo odczuje skutki pandemii, to ciągle jestem optymistą, że ten projekt uda się zrealizować

 - powiedział.