Sojusznik czy rywal ze wschodu?

  

Epokowa zmiana na Ukrainie, jaką jest otwarcie rynku ziemi w tym kraju, nie wywołała w Polsce szerokiej dyskusji. A przecież to, co dzieje się u naszego wschodniego sąsiada, wpływa na nas bardziej niż szeroko komentowane wydarzenia w Ameryce czy na Bliskim Wschodzie.

Pod koniec marca parlament Ukrainy zdecydował o zniesieniu moratorium na handel gruntami rolnymi. Zmiany zostaną oczywiście rozłożone w czasie i nie wszystkie szczegóły są jeszcze jasne, ale już wkrótce ukraiński rolnik będzie mógł sprzedać swoją ziemię lub wziąć pod jej zastaw kredyt w banku. O tym, czy ziemię ukraińską będą mogli kupić cudzoziemcy (czyli także my), zdecydują Ukraińcy w referendum. Wiadomo już jednak, że bez względu na jego wynik gruntów rolnych na Ukrainie nie kupią Rosjanie.

Stopniowa reforma rolna na Ukrainie

Ukraina posiada jedne z najbardziej wydajnych gruntów rolnych na świecie. Przy kilkakrotnie mniejszym niż w Unii Europejskiej zużyciu nawozów sztucznych ukraińscy rolnicy są w stanie uzyskać z jednego hektara plony niewiele mniejsze niż ich europejscy koledzy. Nic więc dziwnego, że nasz południowo-wschodni sąsiad zajmuje wysokie miejsca w produkcji i eksporcie m.in. pszenicy, kukurydzy czy rzepaku. Wysoka wydajność ukraińskiego rolnictwa sprawia, że staje się ono coraz ważniejszym sektorem ukraińskiej gospodarki. Eksport towarów rolnych stanowi już 44 proc. całego eksportu Ukrainy. Ukraińskie rolnictwo przyciąga też zdecydowaną większość, bo aż 70 proc. inwestycji zagranicznych.

Ukraińskie elity już w latach 90. chciały uczynić z rolnictwa koło zamachowe ukraińskiej gospodarki. Na drodze do realizacji tego celu stanęli jednak silni wtedy postkomuniści. Sprzeciwiali się oni likwidacji kołchozów i oddania ziemi rolnikom. Ostatecznie reforma rolna doszła do skutku, ale w wyniku kompromisu z jej przeciwnikami wprowadzono moratorium na handel gruntami rolnymi. Rolnicy dostali ziemię, ale nie mogli jej sprzedać. Sytuacji tej nie potrafiły zmienić kolejne proreformatorskie rządy. Dopiero dojście do władzy Wołodymyra Zełeńskiego zmieniło sytuację. Dużą jednak rolę w zmianie prawa dotyczącego sprzedaży ziemi odegrał Międzynarodowy Fundusz Walutowy, który postawił otwarcie ukraińskiego rynku rolnego jako warunek dla kolejnych pożyczek dla Kijowa.

Ukraina jako nasz rywal?

Mimo że jeszcze nie wiadomo, czy Ukraińcy pozwolą cudzoziemcom kupować swoją ziemię, to już widać wyścig światowych gigantów nad Dniepr. Za naszą południowo-wschodnią granicą pojawiają się już koncerny z USA czy Arabii Saudyjskiej. Na Ukrainie realizowanych jest wiele przedsięwzięć, które mogą być przygotowaniem do eksportu produktów rolnych z tego kraju na szeroką skalę. Na przykład w ukraińskich portach rozbudowuje się magazyny i infrastrukturę przeładunkową. Międzynarodowe koncerny może przyciągać też korzystna struktura ukraińskiego rolnictwa. Prawie 20 proc. gruntów znajduje się w rękach 70 największych firm. Można więc kilkoma większymi transakcjami uzyskać silną pozycję na rynku naszego sąsiada.

Już wkrótce za Bugiem możemy więc mieć wielkie koncerny rolne, dysponujące wyjątkowo żyznymi gruntami. Czy w związku z tym powinniśmy zacząć się obawiać konkurencji ze wschodu? Trudno cokolwiek przewidywać w dobie kryzysu gospodarczego. Jednak w takiej sytuacji bezpieczeństwo żywnościowe może się okazać kluczowe. I wtedy takie dobro, jak ziemia rolna, może stać się kluczowe. Polskie firmy z branży rolniczej mogą wkrótce stanąć oko w oko z silną konkurencją. Jeśli nasze firmy jej nie wytrzymają, nasz kraj może stanąć przed poważnym problemem. Brak własnych firm w sektorze rolnym może negatywnie wpływać na bezpieczeństwo żywnościowe kraju. Staniemy się wtedy zależni od innych w bardzo wrażliwym i niezwykle ważnym dla samej egzystencji narodu obszarze.

A może Ukraina jako nasz sojusznik?

Czy jednak czarny scenariusz, w którym międzynarodowe koncerny rolne, dysponujące wyjątkowo wydajnymi gruntami ukraińskimi, wypychają polskie firmy nie tylko z rynków europejskich, lecz także z rynku polskiego, musi się spełnić? Niekoniecznie. Przede wszystkim nasze firmy mogą się zaangażować na ukraińskim rynku jako pierwsze. Nasze przedsiębiorstwa z sektora rolnego mają dużo większe doświadczenie na rynkach europejskich niż przedsiębiorstwa ukraińskie, możemy więc być dla naszych sąsiadów zza Bugu cennym partnerem. W dodatku polscy producenci rolni długo już funkcjonują na rynku pełnym konkurencji ze strony wielkich koncernów. Jeśli więc zaangażowaliby się też na Ukrainie, mogliby korzystać ze swoich doświadczeń w Polsce.

Polacy mogą też wykorzystać fakt, że nasz kraj staje się coraz ważniejszym partnerem dla Ukrainy. Niedawno staliśmy się największym odbiorcą ukraińskiego eksportu. Jesteśmy też najważniejszym celem emigracji zarobkowej Ukraińców. Wojna z Rosją sprawiła, że Warszawa zaczęła zastępować Kijowowi Moskwę jako punkt odniesienia. Moglibyśmy tę sytuację wykorzystać. Wielu Ukraińców nie tylko pracuje w Polsce, lecz także studiuje i zakłada firmy. Mogliby być oni partnerami w naszej aktywności za wschodnią granicą, być pośrednikami pomiędzy przedsiębiorcami polskimi i ukraińskimi. Dodatkowo, Polska zdążyła już przejść proces reform rynkowych i dostosowywania się do integracji z Zachodem, który teraz przechodzi Ukraina. Możemy więc dla tego kraju być swego rodzaju przewodnikiem w tych przemianach, tworząc strategiczne partnerstwo.

Pogoda dla Polski, pogoda dla Ukrainy

Obecnie jesteśmy świadkami przesuwania się centrum światowej gospodarki z Atlantyku na Pacyfik. Zmiana ta sprawia, że Polska znajdzie się bliżej centrum światowej gospodarki niż Francja czy Niemcy. A Ukraina jeszcze bliżej. Trudno sobie wyobrazić, aby szlaki handlowe z Chin do Europy omijały Polskę i Ukrainę. Zarówno Warszawa, jak i Kijów mogą więc zyskać na przemianach w światowej gospodarce. Polska już dzisiaj znajduje się na szlaku szybkiego rozwoju gospodarczego. Ukraina może wkrótce na niego wejść. W obliczu wyraźnego zmierzchu Europy Zachodniej, dobrze widocznego przy okazji kolejnych kryzysów: finansowego, imigracyjnego czy ostatniego epidemiologicznego, Europa Wschodnia może zyskiwać na znaczeniu.

Przyszłość rysuje się więc zarówno dla Polski, jak i Ukrainy w nie najgorszych barwach. Najpoważniejsze problemy dla naszego rozwoju mogą więc pojawić się w nas samych. Polska, podobnie jak Ukraina, boryka się z głębokimi podziałami politycznymi. Ale równie niebezpieczne jak podziały wewnętrzne mógłby być podział między naszymi krajami. Polska i Ukraina są największymi państwami regionu Europy Środkowo-Wschodniej. Działając razem, byłyby w stanie zostać motorem integracji tego szybko rozwijającego się regionu. Podziały między Warszawą a Kijowem mogą na długo pogrzebać ten proces. Wielu obcym ośrodkom może więc zależeć na trzymaniu naszego regionu w stanie podziałów i zależności. Warto więc rozwijać współpracę polsko-ukraińską. Reforma rolna na Ukrainie jest do tego nie tylko doskonałą okazją, ale wręcz wymusza na nas takie działanie.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wczytuję komentarze...

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts