Niektóre preparaty zostały już dopuszczone do testów z udziałem ludzi. W tle tego wyścigu są ogromne pieniądze na badania, a jeszcze większe, wręcz niewyobrażalne zyski ze sprzedaży szczepionki. Zwłaszcza gdy się założy, że szczepienia będą obowiązkowe. To wręcz kosmiczny rynek, interes stulecia.

Warto wiedzieć, że droga do uzyskania szczepionki jest długa i wyboista, najpierw wieloetapowe badania kliniczne z udziałem ludzi. Pierwsza faza, obejmująca niedużą grupę ochotników może trwać do dwóch lat. Trzeba sprawdzić czy szczepionka jest bezpieczna i dobrze tolerowana. Kolejny etap to większa liczba badanych i sprawdzenie tzw. immunogenności szczepionki, czyli pomiar stężenia przeciwciał, które pojawiają się w następstwie szczepienia.Trzeci etap, w którym bierze  udział do 10 tys. osób, pozwala zebrać wystarczająco dużo danych dotyczących bezpieczeństwa i skuteczności, by w przypadku pozytywnych rezultatów uzyskać akceptację organów rejestrujących. To oczywiście wymaga czasu.

Tylko fundacja Gatesów chce przeznaczyć ponad 250 mln dol. na proces wdrożenia szczepionki. Niektóre firmy farmaceutyczne ogłosiły, że do końca tego roku są w stanie wyprodukować miliony dawek szczepionki. 

Głównym niebezpieczeństwem, z uwagi na niewyobrażalną skalę nagrody za wygrany wyścig jest pokusa drogi na skróty, pomijającej rzetelność i uczciwość.

Inną, nie mniej ważną przeszkodą jest sam wirus. Jak podaje "Los Angeles Times", naukowcy z amerykańskiego Laboratorium Narodowego w Los Alamos zidentyfikowali mutacje koronawirusa.

Zazwyczaj każda nowa mutacja zwiększa zaraźliwość i odporność wirusa. Wielu badaczy pracujących nad szczepionkami zakładało, że patogen jest bardziej stabilny. Uważano, że kolejne mutacje mogą być takie jak w grypie, około jeden na rok. Jest jednak inaczej. Badania z Los Alamos dowodzą, że jeśli powstanie szczepionka dla początkowej formy patogenu z Wuhan, nic nie wskazuje na to, że będzie skuteczna wobec nowych mutacji.

Im dłużej będzie trwała pandemia i będzie dotyczyć większej ilości zakażeń, tym więcej będzie groźnych mutacji. Może się więc tak zdarzyć, że jeśli ktoś zaraził się i pokonał wirusa w jednej mutacji wcale nie będzie odporny na infekcje bardziej zmutowanej formy patogenu.