Postępowanie, którego dotyczył ten wniosek aresztowy, jest "odpryskiem" sprawy, w której główny proces toczy się już przed krakowskim sądem, ma chodzić m.in. o zarzut prania pieniędzy. 28 lutego br. Sąd Rejonowy dla Warszawy-Pragi Północ nie uwzględnił wniosku o areszt.

Sąd uznał, że nie ma żadnych przesłanek do zastosowania aresztu, sąd nie zastosował także innych środków zapobiegawczych

- mówili wtedy obrońcy Stonogi.

Na tamto postanowienie prokuratura złożyła zażalenie, którym w środę przed południem zajmował się Sąd Okręgowy Warszawa-Praga.

Potwierdzam warunkowe aresztowanie Zbigniewa Stonogi w związku z uwzględnieniem zażalenia prokuratury na postanowienie z 28 lutego. Rodzina nie ma takich pieniędzy. Do zatrzymania doszło pięć godzin po wydaniu postanowienia, celowo, aby pozbawić mojego klienta zorganizowania zbiórki na kaucję w kwocie 200 tys. zł lub uzyskania pomocy od osób trzecich. Stonoga miał wyznaczony termin 14-dniowy na jej wpłacenie

- powiedział z kolei w środę wieczorem obrońca Stonogi mec. Michał Wąż.

Jak dodał adwokat, "zgodnie z oświadczeniem sądu, nakaz zatrzymania Stonogi miał zostać wydany dopiero 22 maja, czyli po upływie terminu wpłacenia poręczenia majątkowego".

Rok temu przed sądem w Krakowie rozpoczął się proces dziewięciu osób, w tym Stonogi, odpowiadających za wyrządzenie szkody znacznej wartości w majątku krakowskiej spółki motoryzacyjnej Viamot. Według prokuratury, w wyniku działań tych osób spółka miała stracić ponad 42 mln zł.

Stonoga jest znany organom ścigania od ponad 20 lat. Przeciwko niemu toczyły się postępowania dotyczące m.in. przestępstw gospodarczych, fałszowania dokumentów, oszustw, składania fałszywych zeznań i znieważania (w tym Prezydenta RP). Orzekające w jego sprawach sądy skazały go na kary w sumie kilkuletniego pozbawienia wolności.

Ostatnio - w połowie marca - Sąd Okręgowy w Lublinie utrzymał w mocy postanowienie sądu rejonowego, który oddalił ponowny wniosek prokuratury o aresztowanie Stonogi w innej sprawie, w której jest podejrzany o oszustwa. Stonoga w tamtej sprawie wpłacił jedynie 53,9 tys. zł zamiast zasądzonych 500 tys. poręczenia majątkowego.

Nawet mimo niewpłacenia tego poręczenia sąd uznał, że areszt nie jest konieczny. Podejrzany regularnie stawia się na dozór, stosuje się do zakazu opuszczania kraju, ma stałe miejsce zamieszkania w kraju, nie podejmuje zachowań mających wpływ na treść zeznań i wyjaśnień przesłuchanych w sprawie osób

– uznał wtedy sąd.

Zbigniew Stonoga zgadza się na podawanie pełnego nazwiska, bo - jak przekazywali jego obrońcy - "uważa, że jest niewinny".