List adresowany jest do "drogich towarzyszek i towarzyszy" z partii.

- Zmieniliście się. Z partii rozwoju, która solidarnie pomaga ludziom w tym, by sami sobie pomogli, uczyniliście - pod wieloma względami - partię profitów. Zrujnowaliście system oświaty w wielu krajach związkowych podporządkowując się technokratycznej ideologii metod i obłędowi inkluzyjnemu

 - napisała Gaschke.

- Z drugiej strony pojawiła się u was chęć paternalistycznego uszczęśliwiania świadczeniami wszelkich możliwych "grup docelowych": samotnych matek i ojców, emerytów, osób o niskich zarobkach. Rzuciliście się z pieniędzmi na problemy. Nie zawsze były to właściwe problemy i nigdy nie interesowały was rezultaty. Wiedzieliście już przecież, że zrobiliście świat lepszym

 - stwierdziła drwiąco.

Zdaniem Gaschke, zaistniałe ostatnio przypadki wyprzedzania w wyborach SPD przez Zielonych będą się zapewne po kryzysie koronawirusowym powtarzać, trwale spychając socjaldemokratów na pozycję ugrupowania z kilkunastoprocentowym poparciem.

- Niektórzy - a z czasem zbyt wielu - spośród was zaczęło uważać partię za źródło profitów. Zbyt wielu Jusos (członków młodzieżówki SPD), zbyt wielu studentów bez dyplomów oraz ludzi z ograniczonym dostępem do pracy wykwalifikowanej walczyło o stanowiska obiecujące dobre zarobki, współpracowników, biura i prestiż. Coraz mniej chodziło o to, co chce się na urzędzie osiągnąć - chodziło o to, co się z tego będzie miało

 - czytamy w liście.

- Socjaldemokratyczna logika wewnętrzna zaczęła przeważać nad wszystkim innym: staliście się partią współpracowników, partią funkcjonariuszy, partią proporcji. Jako młoda migrantka można było się stać wszystkim, obojętne czy się do tego nadawało. Także jako otyła kobieta z Północnej Nadrenii-Westfalii. Kwalifikacje odgrywały coraz mniejszą rolę. Przypuszczam, że wyborcy od dawna wiedzą, o co wam naprawdę idzie

 - zaznaczyła Gaschke.

Ale to nie koniec gorzkich słów:

- Dryfując w lewo byliście jednocześnie gotowi pozostawać w wielkiej koalicji (z CDU/CSU) tak długo jak się da, gdyż gwarantuje to wam wasze stanowiska, służbowe samochody i posady dla współpracowników. Przeciwstawiliście się potrzebnemu pilnie zmniejszeniu liczebności Bundestagu. Zorganizowaliście bezprecedensowy wędrowny cyrk, by na końcu wyłonić dwoje współprzewodniczących, którzy nazywają się Norbert Walter-Borjans i Saskia Esken. Wasza minister do spraw rodziny zabiera publicznie głos tak, jak gdyby przemawiała do dzieci w przedszkolu. Waszemu ministrowi spraw zagranicznych nie wolno prowadzić żadnej polityki zagranicznej. Wasz minister finansów wciąż wierzy, że może zostać kanclerzem federalnym. Szefowi waszej frakcji w Bundestagu zdarzyło się nawet zanegować we własnym imieniu niemiecką strategię w NATO. Wasza frakcja i wasz zarząd partii nie reagują już na żadne absurdy - nie uczyniły tego od dawna

- wylicza ironicznie autorka listu.

Na zakończenie przyznaje, że ostatecznym powodem, dla jakiego opuszcza partię, było doprowadzenie przez SPD do odwołania jej męża, socjaldemokraty Hansa-Petera Bartelsa ze stanowiska pełnomocnika Bundestagu do spraw sił zbrojnych. Jego następczynią ma zostać socjaldemokratyczna deputowana Eva Hoegl, którą Gaschke uważa za osobę całkowicie niekompetentną.