Jacek Saryusz-Wolski, europoseł Prawa i Sprawiedliwości: 

To nie jest kompetencja pana Gentiloniego, żeby w tej materii się wypowiadać. Po pierwsze nadrzędne są konstytucje krajowe nad prawem europejskim. Po drugie w traktatach nigdzie nie ma powiedziane nic na temat klauzuli wyższości prawa europejskiego nad prawem krajowym. Natomiast to, o czym mówi pan Gentiloni, może dotyczyć, ale tylko wyłącznie tych obszarów, co do których kompetencje kraje członkowskie przekazały Unii Europejskiej. Dotyczy to tylko prawa na poziomie niekonstytucyjnym, czyli zwykłych ustaw i tych obszarów, w których kraje na mocy traktatów przekazały kompetencje Unii Europejskiej. Oznacza to, że nie dotyczy to obszarów poza kompetencjami Unii, jak na przykład wymiar sprawiedliwości i migracja. Tu są oczywiście spory. W tej sytuacji niemiecki trybunał ma rację, zresztą takie samo stanowisko od wielu lat ma polski Trybunał Konstytucyjny. [polecam:

Dominik Tarczyński, europoseł Prawa i Sprawiedliwości: 

Mamy tutaj do czynienia z kłótnią polityczną w jednej rodzinie. Niemcy, którzy tak naprawdę z Francuzami chcą rządzić Unią Europejską, nagle pokłócili się z tymi, którzy są w większości powoływani przez ich przyjaciół. Państwa, szczególnie jeżeli chodzi o dwie kwestie - sądownictwo i migracje w traktatach mają pełną suwerenność i tutaj żaden sąd, ani żadna instytucja europejska nie może ingerować. Jest to tylko mała kłótnia między Niemcami a Niemcami. Większość tych ludzi powoływanych do trybunałów i innych instytucji europejskich są to ludzie z poparciem Niemców, więc jest to zapewne tylko chwilowa kłótnia, a za chwilę będą się przytulać. Nie zmienia to jednak faktu, że jest to symboliczny dowód na to, że polski rząd miał racje, powołując się na zapisy traktatowe, a nie na subiektywne opinie polityczne. W tych dwóch kwestiach - sądownictwo i migracja mamy absolutną suwerenność i ostatnie słowo mają trybunały krajowe.