Mało które odejście z zajmowanej funkcji było przyjęte z taką ulgą jak właśnie koniec kadencji Małgorzaty Gersdorf. Powołana w 2014 r. przez prezydenta Bronisława Komorowskiego była uosobieniem „nadzwyczajnej kasty”, która uzurpowała sobie prawo do bycia grupą zawodową z nadzwyczajnymi przywilejami.

 Gościem Doroty Kani w drugiej części programu „Koniec systemu” był wiceminister klimatu Jacek Ozdoba, Solidarna Polska, który jeszcze jako poseł składał projekt ws. ustawy dotyczącej Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego i walczył z patologiami w Sądzie Najwyższym

Razem z odejściem pani prezes Gersdorf mamy do czynienie z zupełnie innym czasem. Mamy obecnie pełniącego obowiązki prezesa Sądu Najwyższego, który pełni je w zupełnie innych standardach. Pan profesor Zaradkiewicz jest typowym przykładem prawidłowej postawy sędziego, czyli apolitycznego, merytorycznego, który rozumie, że po 89 roku mamy zupełnie inny system. Nie mamy tej ciągłości w zakresie władzy sądowniczej. Nie zgodzę się z tymi, którzy twierdzą, że przed 89 i po 89 wymiar sprawiedliwości to było to samo
- mówił wiceminister Jacek Ozdoba.
 
Polityk odniósł się do pierwszych decyzji prof. Zaradkiewicza.

Jedna z decyzji, którą podjął pan profesor Zaradkiewicz, zdjęcia tych portretów sędziów Sądu Najwyższego przed 89 rokiem, to jest taka symbolika, ale bardzo ważna, bo mimo to, że w Polsce w 89 kończył się komunizm, później mieliśmy bardzo duży postkomuny. To sądownictwo było zupełnie poza tym wszystkim. Tam w ogóle nie było nawet zalążka III Rzeczypospolitej. Dopiero teraz mamy do czynienia z taką reformą od 2015 roku.
- mówił wiceminister.
 
Jacek Ozdoba zwrócił również uwagę, że  egzekwowanie prawa było prawie niemożliwe, albo znacznie utrudnione, „tylko dlatego, że za plecami stali koledzy i stało takie podejście, że sędzia może robić co chce i nie można go pociągnąć do odpowiedzialności”.

Dzisiaj to się zmieniło.
- stwierdził.

Pewne powielanie wzorców, czy akceptowanie przez sędziów wywodzących rodem z PRL-u, zamiast uczyć młodych sędziów etosu takiego dobrego postępowania sędziowskiego, dopuszczano taką formę wręcz patologicznego systemu. Musimy chronić wymiar sprawiedliwości przed działalnością polityczną i stąd właśnie była ustawa, która została okrzyknięta kagańcową i spotkała się ona z ogromnym sprzeciwem ponieważ obawiano się, że ten sędzia, który nie przestrzega zasad niepolityczności i twierdzi, że nie podlega konstytucji i nie podlega ustawom, po prostu może przestać być sędzią.
- mówił wiceminister Ozdoba.


Więcej na ten temat w najnowszym wydaniu tygodnika „Gazeta Polska”: