Od decyzji posłów partii Jarosława Gowina będzie zależało, czy wybory prezydenckie odbędą się w Polsce zgodnie z konstytucją. Tomaszewski zdecydował się na jasną deklarację i stwierdził, że poprze głosowanie korespondencyjne.

Pod koniec marca nie wyobrażałem sobie przeprowadzenia jakichkolwiek wyborów. Gdy na początku kwietnia wprowadziliśmy do ustawy tzw. metodę bawarską, okazało się, że problem rozprzestrzenienia się koronawirusa zniknął. 6 kwietnia, gdy głosowaliśmy w sejmie nad ustawą o wyborach korespondencyjnych przekonałem do swoich racji 13 posłów porozumienia. Mam nadzieję, że podobnie będzie, gdy ustawa wróci z senatu.
– przyznał poseł Tomaszewski.

Borys Budka niedawno powołał się na rozmowę z Gowinem, przywołując rzekomą deklarację prezesa Porozumienia o odrzuceniu ustawy o wyborach korespondencyjnych.

Według mojej wiedzy to spore nadużycie ze strony polityka Platformy. Budka spotkał się prezesem Gowinem i Kamilem Bortniczukiem, ale rozmawiali o zmianie konstytucji i przedłużeniu kadencji Andrzeja Dudy. PO odrzuciła takie rozwiązanie, a to sprawia, że w tej chwili jedynym wyjściem są wybory korespondencyjne.
– podkreślił Tomaszewski.

Senator PSL Jan Filip Libicki przekonuje, że dla Porozumienia jest miejsce w Koalicji Polskiej, którą tworzą m.in. PSL i Kukiz’15, tymczasem w rozmowie z Katarzyną Gójską poseł Tomaszewski jednoznacznie stwierdza, że Porozumienie poza Zjednoczoną Prawicą trudno sobie dziś wyobrazić.

Partia, która wybrałaby taką formułę, zniknęłaby ze sceny politycznej, co pokazał przykład Kukiz’15. Porozumienie, aby skutecznie działać w imię dobra publicznego musi pozostać w Zjednoczonej Prawicy. Nasi przedstawiciele mają mnóstwo kompetencji w zakresie samorządności i gospodarki, co pokazuje chociażby przykład wicepremier Jadwigi Emilewicz. Osobiście nie wyobrażam sobie, aby Porozumienie miało wystąpić z sojuszu z PiS i Solidarną Polską.
- dodał poseł.

Polityk Porozumienia zwrócił także uwagę na fakt, że prawdziwą motywacją opozycji do przełożenia terminu wyborów są bardzo słabe notowania Małgorzaty Kidawy Błońskiej. Dziwić mogą też słowa przedstawicieli PO, którzy domagają się zniesienia ograniczeń związanych z pandemią koronawirusa, a jednocześnie uważają wybory za niebezpieczne.

Dla nich idealny termin byłby wtedy, gdy mieliby szanse wygrać. Już pod koniec marca zapowiadaliśmy, że trzeba jak najszybciej rozruszać gospodarkę, w myśl zasady, aby lekarstwo nie okazało się bardziej szkodliwe od choroby. Powoli zaczynamy wracać do normalności, a aktywność w gospodarce można połączyć z obywatelską. Polacy chętnie wychodzą na spacery, także chętnie pójdą wrzucić kartę wyborczą do urny. Do tego w dużo prostszy sposób niż do tej pory. Kartę dostaniemy do domu, a wrzucić będzie ją możną do urny pod urzędem pocztowym lub lokalem wyborczym.
- zakończył poseł Tomaszewski.