Jak wyjaśnił sekretarz stanu w ministerstwie pracy i gospodarki społecznej Joaquin Perez Rey, w porównaniu z kwietniem 2019 roku liczba osób zwolnionych tymczasowo wzrosła pięciokrotnie.

Podczas wtorkowej konferencji prasowej w Madrycie przedstawiciel rządu wyjaśnił, że w statystykach państwowego zakładu ubezpieczeń społecznych oraz urzędów pracy nie widać jeszcze pełnej skali zwolnień spowodowanych epidemią. Te ostatnie na razie szacują liczbę bezrobotnych na blisko 3,9 mln.

Tymczasem ze statystyk, które przedstawił Perez Rey wynika, że łącznie z budżetu państwa wypłacane są już środki dla 5,1 mln osób, które tymczasowo lub trwale utraciły pracę.

Z danych opublikowanych we wtorek przez ministerstwo ds. przeciwdziałania wykluczeniu, zabezpieczenia publicznego i migracji wynika, że pod koniec kwietnia w Hiszpanii zatrudnionych było łącznie 18,39 mln osób.

W piątek gabinet Pedra Sancheza skierował do Komisji Europejskiej raport zawierający przewidywania rządu co do skutków kryzysu wywołanego epidemią. Z dokumentu tego wynika, że do końca 2020 roku w Hiszpanii bezrobocie wzrośnie do 19 proc. Dopiero w 2021 roku spodziewany jest jego spadek do poziomu 17 proc.

Znacznie wyższego wzrostu bezrobocia spodziewa się z kolei bank centralny Hiszpanii (BdE). Według tej instytucji pomiędzy marcem a grudniem 2020 roku nastąpi wzrost bezrobocia z 13,7 proc. do 21,7 proc.