Bielan pytany, czy w Porozumieniu toczy się wojna między nim a Jarosławem Gowinem, odpowiada: "nie nazwałbym tego wojną, to gruba przesada. Jest różnica zdań".

Europoseł zapewnia też: "po dziesiątkach rozmów z koleżankami i kolegami z Porozumienia mogę powiedzieć jedno: w partii nie ma poparcia dla rozbicia koalicji rządowej i jakiegokolwiek flirtu z opozycją. Przygniatająca większość naszych działaczy chce pozostania w Zjednoczonej Prawicy".

Dopytywany, dlaczego Jarosław Kaczyński uparł się na majowe wybory, Bielan odpowiada, że "wybory muszą się odbyć w konstytucyjnym terminie".

- W przeciwnym wypadku do kryzysu epidemicznego oraz gospodarczego dołożymy bardzo poważny kryzys polityczny

 - podkreśla.

Dodaje również: "nasza konstytucja mówi bardzo wyraźnie, że wybory muszą się odbyć do 75. dnia przed upływem kadencji prezydenta, a więc do 23 maja. To nie jest nasz wymysł, to twardy i jednoznaczny zapis. Nie można ot tak przesunąć sobie daty wyborów. Jeżeli stworzymy precedens, to w przyszłości, ktoś o skłonnościach autorytarnych, kto straci poparcie Polaków, na podstawie tego przykładu będzie mógł odsuwać wybory".

Bielan jest też pytany, co będzie, jeśli wyborcy podszyją się np. pod Jarosława Kaczyńskiego, wykorzystując jego PESEL.

- Podszycie się pod czyjąś tożsamość jest bardzo poważnym przestępstwem przeciwko wyborom. Zawsze należy brać pod uwagę, że ktoś popełni przestępstwo. Wtedy mam nadzieję, że wymiar sprawiedliwości zadziała. Natomiast nie wyobrażam sobie, żeby Polacy zaczęli masowo popełniać przestępstwa ze względu na swoje zacietrzewienie polityczne. Sfałszowanie karty do głosowania byłoby przestępstwem

 - zaznacza Bielan.

Pytany, czy możliwe jest, że liczenie głosów po wyborach może potrwać miesiąc, wyraża nadzieję, że "to nie będzie trwało tak długo". "Alternatywą było stworzenie większej liczby komisji wyborczych, ale wtedy byłyby krzyki o zagrożeniu epidemicznym" - mówi.

A co zrobicie, jak opozycja razem z Jarosławem Gowinem zablokuje wam wybory korespondencyjne w maju? - pada pytanie.

- Sejm już raz przyjął tę ustawę. Nie rozumiem, dlaczego teraz miałby zmienić zdanie

- odpowiada europoseł.