Śledztwo smoleńskie w rękach czekistów

  

W tej instytucji rządzą korupcja i oficerowie FSB. Szef – jeden z liderów siłowików – toczy klanowe wojny, a podwładni biorą łapówki i kryją przestępców. Afera goni aferę, zmieniają się przyboczni Aleksandra Bastrykina, a putinowska oberprokuratura wciąż rozszerza swoje wpływy. To Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej – instytucja, która „bada” sprawę smoleńską.

Zabójstwa Politkowskiej, Estemirowej i Litwinienki, wybuch wojny z Gruzją w 2008 r., katastrofa smoleńska – to tylko niektóre z tysięcy prowadzonych przez Komitet Śledczy (KŚ) spraw. Oczywiście żadna z nich nie została jeszcze wyjaśniona. Nawet jeśli dobiegnie końca – o wyniki Władimir Putin nie powinien się martwić. Gwarantuje to osoba szefa Komitetu oraz czujny nadzór FSB.

Smoleńsk w pewnych rękach

Pomysł instytucjonalnego podziału postępowania karnego na etapy śledczy i procesowy nie jest w Rosji oryginalny. Putin sięgnął do tradycji jednego ze swoich ulubionych poprzedników. To car Piotr I wydał ukaz, na mocy którego powstały podległe mu bezpośrednio kancelarie śledcze. Dziś prawne umocowanie Komitetu Śledczego FR oznacza, że nie jest on częścią wymiaru sprawiedliwości, lecz jednym z narzędzi władzy prezydenta. Instytucja powstała we wrześniu 2007 r. Z woli Putina struktury śledcze wydzielono z prokuratur – powstał Komitet Śledczy przy Prokuraturze Generalnej. Teoretycznie jako jej część, a szef Komitetu był zastępcą prokuratora generalnego. W rzeczywistości KŚ stał się samodzielną strukturą. Szefa wyznaczał prezydent, a nie prokurator generalny, który nie miał też wpływu na budżet KŚ.

Najważniejsze były jednak nieformalne zależności. Szefem Komitetu został Aleksandr Bastrykin, kolega Putina ze studiów. Na kluczowe stanowiska od razu zaczął ściągać ludzi z FSB oraz zaufanych współpracowników z Petersburga. W styczniu 2011 r. Komitet Śledczy przy Prokuraturze Generalnej został przekształcony w Komitet Śledczy FR, stając się gigantyczną strukturą kontrolującą działy śledcze istniejące w innych instytucjach siłowych, choćby armii czy MSW. W 2007 r. w organach śledczych Prokuratury Generalnej pracowało 8,7 tys. osób (w tym 65 generałów). We wrześniu 2011 r. w Komitecie Śledczym – już 21 190 (w tym 223 generałów). Od 1 stycznia 2012 r. doszło jeszcze ok. 2 tys. pracowników Głównego Wojskowego Zarządu Śledczego.

Dochodzenie w sprawie Smoleńska prowadzi Komitet Śledczy, ale znajduje się ono pod nieformalnym nadzorem czekistów. W sprawie pojawiają się nazwiska najważniejszych ludzi klanu siłowików. Już 11 kwietnia 2010 r. Komitet Śledczy wykluczył awarię jako przyczynę katastrofy. Bastrykin zaś przekonywał, że polski pilot, mając informacje o trudnych warunkach pogodowych, „zdecydował się na lądowanie”. W specjalnej rządowej komisji pod przewodnictwem Putina zasiadł m.in. ówczesny szef MSW Raszid Nurgalijew. A w sprawę zaangażował się osobiście także sam przywódca klanu Igor Sieczin, nr 2 w putinowskim reżimie. Jak pisała „Gazeta Polska”, to z nim m.in. rozmawiał 17 marca 2010 r. w moskiewskiej restauracji Tomasz Arabski, szef kancelarii Donalda Tuska.

Desant z Łubianki

Śledczy Bastrykina korzystają z operacyjnych działań FSB. Podejrzani trafiają do aresztu tymczasowego w należącym do FSB więzieniu Lefortowo. Przede wszystkim jednak stamtąd przeszło na stanowiska w KŚ wielu oficerów. Wśród pięciu zastępców Bastrykina dwóch jest z Łubianki. Nieoficjalnie mówi się też, że z KGB/FSB współpracował sam szef Komitetu. Gen. płk Jurij Nyrkow jest zastępcą Bastrykina od października 2007 r. Wcześniej w FSB kierował jednym z wydziałów w Zarządzie Kadr. Inny zastępca szefa Komitetu, gen. płk Aleksandr Soroczkin kieruje Głównym Wojskowym Zarządem Śledczym. Ukończył Instytut Czerwonego Sztandaru KGB (kuźnia kadr wywiadu) w 1984 r. – rok przed Putinem. Pozostał na Łubiance po upadku ZSRS. W latach 90. czeczeńscy bojownicy mówili o jakimś „pułkowniku FSB Soroczkinie, zamieszanym w zabójstwo Dżochara Dudajewa”. W 2003 r. o „pułkowniku Soroczkinie” wspominał w jednym z wywiadów Aleksandr Litwinienko.

Ludzie FSB kontrolują „bezpiekę” w Komitecie – Zarząd Bezpieczeństwa Wewnętrznego. W 2007 r. na stanowisko jego szefa oddelegowany został Władimir Maksymienko, zastępca naczelnika zarządu „M” FSB. Stał się szarą eminencją w Komitecie. W marcu 2008 r. doprowadził do czystki w Głównym Zarządzie Śledczym, strukturze zajmującej się prowadzeniem spraw kryminalnych. Bastrykin zdymisjonował naczelnika Dmitrija Dowgija, jego zastępcę i jeszcze dwóch funkcjonariuszy. Oficjalnie z powodu korupcji. Tyle że Dowgij uchodził za jednego z najbardziej zaufanych ludzi Bastrykina – pracował dla niego od 2001 r. A miesiąc przed dymisją dostał generalskie gwiazdki. Z Maksymienką nie wygrał.

Ryba psuje się od głowy

Niedawno pisaliśmy o „czeskiej aferze” Bastrykina. Szef KŚ niezgodnie z prawem prowadził biznes zagraniczny i zatajał ten fakt w zeznaniach majątkowych. Czystych rąk nie mają też jego najbliżsi współpracownicy. Kiedy w czerwcu doszło do spotkania polskich prokuratorów wojskowych z rosyjskimi śledczymi, na czele tych drugich stał pierwszy zastępca szefa Komitetu gen. płk Wasilij Piskariew. Jak mu wypomina rosyjska prasa, wciąż czuje się mocno związany z rodzinnym obwodem leningradzkim. W 2008 r. Piskariew odebrał lokalnym strukturom KŚ śledztwo ws. siłowego zajęcia wielu firm w tym regionie, przeniósł je do Moskwy, a następnie zamknął. Potem okazało się, że za przejęciami stoi mafia tambowska. Z tą jedną z najgroźniejszych grup przestępczych Rosji miał do czynienia także Igor Sobolewskij. Kolega Putina i Bastrykina ze studiów został w czerwcu 2008 r. zastępcą szefa KŚ. Już rok później zdymisjonował go prezydent Dmitrij Miedwiediew. Oficjalnie na własną prośbę, nieoficjalnie w związku z głośną operacją hiszpańskiej policji „Trojka”. W czerwcu 2008 r. Hiszpanie aresztowali 15 ludzi, głównie Rosjan, związanych z mafią tambowską. Po aresztowaniu latem 2007 r. legendarnego „nocnego” gubernatora St. Petersburga Kumarina vel Barsukowa liderem „tambowskich” został Giennadij Pietrow. Według hiszpańskich śledczych, Pietrow regularnie rozmawiał telefonicznie z Sobolewskim. Kiedy przeciekło to do prasy, Sobolewskij musiał odejść.

Wreszcie czwarty z piątki zastępców Bastrykina, gen. płk Borys Karnauchow. Rosyjska prasa szeroko rozpisywała się o jego pobłażliwości dla malwersantów w czasie, gdy był zastępcą naczelnika KŚ ds. Południowego Okręgu Federalnego i Północnokaukaskiego Okręgu Federalnego. Miał wtedy wziąć łapówkę 100 mln rubli, aby nie wszczynać sprawy karnej dotyczącej malwersacji ponad 300 mln rubli przekazanych przez rząd na budowę domów mieszkalnych w Inguszetii.

Naginanie i łamanie prawa jest w Komitecie Śledczym normą. W marcu 2011 r. „The Moscow Post” szeroko opisał aferę mieszkaniową” – proceder przejmowania przez szefostwo zarządu gospodarczego KŚ dla swoich pracowników lokali, w których doszło do przestępstw. Na papierze mieszkania były wciąż obiektem działań operacyjnych, a już mieszkali w nich pracownicy Komitetu. Powszechną praktyką stało się też umieszczanie w miejscach będących elementem spraw karnych... biur Komitetu. We wrześniu 2011 r. „Moskowskij Komsomolec” pisał o dwupiętrowym budynku przy ul. Baumańskiej 6/2, w którym mieści się Zarząd Kryminalistyki KŚ.

W interesie FSB

Wykonując czynności śledcze. pracownicy KŚ wykorzystują do działań operacyjnych nie policjantów, lecz funkcjonariuszy FSB. Ta współpraca przybiera różne formy – np. finansową. Na jesieni 2008 r. głośno było o tzw. aferze na Rynku Czerkizowskim. Miano tam sprzedawać na wielką skalę towary z przemytu. Do akcji wkroczył śledczy Siergiej Dieptickij, a rewizje straganów i magazynów przeprowadzali oficerowie 9. Zarządu FSB. Zarekwirowali niemal cały towar, a następnie pozwolili go handlarzom wykupić za gotówkę. Chińskim kupcom skonfiskowano podobno 3 mln dolarów z paragrafu za nielegalną działalność bankową. Pieniądze jednak szybko wyparowały. Komitet Śledczy wszczął nawet wewnętrzne dochodzenie, które niczego nie wyjaśniło. A śledczy Deptickij spokojnie poszedł na emeryturę.

Śledczy i czekiści wspólnie zarabiają, wspólnie też zwalczają wrogów w innych instytucjach państwa. Komitet Śledczy i FSB są dwoma najpotężniejszymi orężami w ręku klanu siłowików: Sieczina, Nikołaja Patruszewa (b. szef FSB, teraz szef Rady Bezpieczeństwa FR), Bastrykina. Do najgłośniejszej wojny klanów doszło na jesieni 2007 r. W październiku pracownicy KŚ wraz z oficerami FSB aresztowali gen.

A. Bulbowa, zastępcę szefa antynarkotykowej FSKN W. Czerkiesowa, a zaraz potem w Petersburgu otruto dwóch ważnych oficerów FSKN. Bulbowa oskarżono o łapownictwo i nielegalne podsłuchy. W listopadzie KŚ aresztował wiceministra finansów Siergieja Storczaka pod zarzutem korupcji. W taki sposób Komitet Śledczy pomagał FSB i Sieczinowi zemścić się za wcześniejsze niepowodzenia. Rok wcześniej wyciągnięta przez służbę Czerkiesowa tzw. sprawa Trzech Wielorybów (przemyt na gigantyczną skalę) wywołała trzęsienie ziemi na Łubiance. Poleciały głowy wielu generałów i wysokich oficerów FSB, a Prokuraturę Generalną utracił W. Ustinow, zięć Sieczina.


Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze


Wczytuję komentarze...

Co z odszkodowaniami od Niemiec za II Wojnę Światową? Coraz więcej Polaków popiera tę ideę

/ By nieznany - Apoloniusz Zawilski (1972) "Bitwy Polskiego Września" ("Battles of Polish September"), Warszawa: Nasza Księgarnia ISBN 83-218-0817-4 (current edition)

  

69 proc. badanych (wzrost o 15 punktów procentowych od października 2017 r.) uważa, że Polska powinna domagać się od Niemiec odszkodowań za straty poniesione podczas II wojny światowej, przeciwne jest 21 proc. (spadek o 15 punktów) - wynika z najnowszego sondażu CBOS.

CBOS w przeddzień 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej zapytał Polaków o ich stosunek do ubiegania się o reparacje wojenne od Niemiec. Dodano, że poprzednio o tę kwestię pytano w październiku 2017 r., gdy temat ten powrócił do polskiej debaty publicznej za sprawą partii rządzącej.

Z badania wynika, że "w ciągu niemal dwóch lat, które upłynęły od poprzedniego badania, poparcie Polaków dla domagania się przez Polskę od Niemiec reparacji za straty poniesione podczas II wojny światowej znacząco wzrosło (o 15 punktów procentowych)".

[polecam:https://niezalezna.pl/284615-morawiecki-przypomnial-niemcom-o-reparacjach-wojennych-to-nie-jest-sprawiedliwe-nie-moze-tak-zostac]

W trzeciej dekadzie sierpnia 69 proc. badanych wyraziło opinię, iż Polska powinna domagać się od Niemiec reparacji (odszkodowań) za straty poniesione podczas II wojny światowej, z czego 42 proc. jest o tym zdecydowanie przekonanych. Przeciwna temu jest obecnie nieco ponad jedna piąta badanych (21 proc., od października 2017 r. to spadek o 15 punktów procentowych).

CBOS zauważył, że "tak jak poprzednio stosunek do kwestii domagania się przez Polskę reparacji wojennych od Niemiec za straty poniesione podczas II wojny światowej istotnie różnicuje przede wszystkim orientacja polityczna, a przede wszystkim deklarowane usytuowanie na osi lewica–centrum–prawica".

"Ubieganie się o reparacje popiera ogromna większość (88 proc.) osób deklarujących prawicowe poglądy polityczne, przy czym 61 proc. jest zdecydowanie za takim działaniem. Zwolennikami domagania się reparacji od Niemiec jest też większość badanych o poglądach centrowych (64 proc.) oraz respondentów niepotrafiących określić swoich poglądów na osi lewica–centrum–prawica (61 proc.)"

- wynika z badania CBOS.

[polecam:https://niezalezna.pl/288693-niemiecki-prezydent-nie-chce-debaty-na-temat-reparacji-dla-polski-jak-to-wytlumaczyl]

Z kolei respondenci identyfikujący się z lewicą częściej są natomiast przeciwnikami niż zwolennikami wysuwania roszczeń odszkodowawczych wobec Niemiec (48 proc. wobec 41 proc.). CBOS podkreślił, iż – w porównaniu z październikiem 2017 r. – poparcie dla domagania się przez Polskę reparacji wojennych od Niemiec wzrosło znacząco we wszystkich wyróżnionych grupach.

Badanie przeprowadzono metodą wywiadów bezpośrednich wspomaganych komputerowo (CAPI) w dniach 22–29 sierpnia 2019 roku na liczącej 974 osoby reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl