W Warszawie znane są samochody należące do Fundacji Pro-Prawo do Życia. Oklejone treściami antyaborcyjnymi, sprzeciwiającymi się seksualizacji dzieci oraz ideologii LGBT, które wygłaszane są również przez megafony, krążą ulicami miasta lub stoją w konkretnych jego punktach, jak choćby przy szpitalu Orłowskiego na Czerniakowskiej. Zdarzają się przypadki, gdy auta stają się obiektem dewastacji, a sama inicjatywa - przedmiotem krytyki.

Sytuacja, którą opisujemy, miała miejsce w minioną sobotę, 25 kwietnia, około południa na al. KEN na warszawskim Ursynowie. Jeden z kierowców postanowił dokonać - jak określa to miejscowy portal haloursynow.pl - "obywatelskiego zatrzymania". Młody człowiek w białym BMW zajechał drogę autu proliferów. Chwilę potem dołączyli do niego inni uczestnicy ruchu, którzy próbowali zastawić samochód proliferów. Wywiązała się słowna utarczka, w której jeden z blokujących użył wobec kierowcy furgonetki kilku obelżywych słów. Nagranie z tego zdarzenia znalazło się w sieci.

Tak zdarzenie opisuje na swoich stronach Fundacja Pro-Prawo do Życia:

"Do mężczyzny przyłączył się drugi mężczyzna w białym samochodzie KIA oraz kobieta w srebrnym Volvo. Kobieta po krótkim czasie wycofała się i odjechała. Mężczyźni protestowali przeciw kampanii informacyjnej Fundacji Pro-Prawo do Życia, gdyż nie podobały im się hasła. W trakcie zajścia pojawił się także inny mężczyzna, który używał wulgaryzmów i straszył pobiciem. Został uprzedzony o nagrywaniu przez kamery i odszedł".

Na miejsce zdarzenia została wezwana policja. Według relacji, funkcjonariusze spisali dane uczestników zdarzenia, wysłuchali relacji obu stron i poinformowali o możliwości złożenia zawiadomienia na komisariacie.

"Jeżeli ktoś jest czymś urażony, to może zgłosić powiadomienie na komisariacie policji przy Janowskiego, w tych czasach, najlepiej mailem"

- takie słowa miał wypowiedzieć jeden z interweniujących policjantów, cytowany przez portal haloursynow.pl. 

Zawiadomienie złożył - jak informuje portal - jeden ze świadków zajścia. Zarzucił on proliferom "zakłócanie spokoju, porządku publicznego i wywołanie zgorszenia w miejscu publicznym poprzez głośne i powodujące uciążliwości prezentowanie drastycznych treści przez urządzenie nagłaśniające - megafon oraz umieszczenie nieprzyzwoitego napisu w miejscu publicznym".

O złożeniu zgłoszenia dotyczącego blokowania ruchu poinformowała również Fundacja Pro-Prawo do Życia. Sprawą zajął się również Instytut Ordo Iuris, który we wtorek poinformował o złożeniu zawiadomienia do prokuratury w sprawie zajścia.

"Kierowcy, którzy uniemożliwili przejazd ciężarówki stworzyli zagrożenie w ruchu drogowym, naruszali przepisy drogowe i utrudniali wykonywanie legalnej kampanii społecznej. Ordo Iuris zawiadomi też o możliwości popełnienia przestępstwa z art. 190 § 1 Kodeksu karnego, czyli kierowania wobec innych osób gróźb karalnych, a także znieważenie (art. 216 § 1 Kodeksu karnego)"

- czytamy na stronach Instytutu.

Dzisiaj portal haloursynow.pl podał, że policja skierowała do sądu wniosek o ukaranie blokujących furgonetkę kierowców - chodzi o tamowanie ruchu.