W marcu stopniowo wstrzymywano piłkarskie zmagania w kolejnych krajach. W sobotę na przedwczesne zakończenie sezonu z powodu pandemii zdecydowała się liga holenderska, a we wtorek premier Francji Edouard Philippe ogłosił, że żadne krajowe rozgrywki nie zostaną już tego lata wznowione. Inne nastawienie jest m.in. w Polsce, gdzie podano już dokładną datę wznowienia rozgrywek. Powrót do gry w maju rozważany jest także w Niemczech, a w Anglii mówi się o czerwcu. Na wznowienie rywalizacji liczą jeszcze też przedstawiciele lig w Hiszpanii i Włoszech. Takich działań nie popiera D'Hooghe.

Jeśli kiedykolwiek nastąpił taki moment, gdy zdecydowanym priorytetem powinny być kwestie medyczne, to właśnie teraz. To nie jest kwestia pieniędzy, ale życia i śmierci

- podkreślił w rozmowie ze stacją telewizyjną "Sky Sports News".

Zdaniem Belga, obecny stan rzeczy to najbardziej dramatyczna sytuacja od czasów II wojny światowej. "Nie powinniśmy tego lekceważyć, musimy być realistami" - apelował.

Jak zaznaczył, za wcześnie jeszcze na to, by piłkarze mieli ze sobą kontakt. Przypomniał, że wciąż obowiązuje zalecenie utrzymywania dystansu wobec innych osób.

Świat nie jest jeszcze gotowy na rywalizację piłkarską o stawkę. Mam nadzieję, że to się będzie mogło szybko zmienić. Dziś jednak potrzeba więcej cierpliwości

- ocenił lekarz, który w przeszłości był członkiem komitetu wykonawczego FIFA.

Inne zdanie organizacja zarządzająca europejską piłką, UEFA, która nakazała poszczególnym federacjom dokończyć rozgrywki. UEFA już 17 marca zdecydowała o przełożeniu na 2021 rok planowanych na czerwiec i lipiec 2020 mistrzostw Europy. Jedna z czterech ścieżek barażowych wyłoni grupowego rywala polskich piłkarzy, którzy oprócz niego zmierzą się z Hiszpanią i Szwecją. Dzięki zmianie kalendarza ligi krajowe mają więcej czasu na dokończenie rozgrywek, które planowo miały trwać do końca czerwca.