Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka informuje o 22 ofiarach śmiertelnych i 27 osobach rannych. Zabitych ma być m.in. sześciu syryjskich bojowników, sprzymierzonych z siłami tureckimi, kontrolującymi północne tereny Syrii.

Do wybuchu doszło na zatłoczonej ulicy w centrum miasta. Ministerstwo obrony Turcji oświadczyło, że za atakiem stoją kurdyjskie milicje pod nazwą Ludowe Jednostki Samoobrony (YPG), które zostały wyparte z Afrinu przez tureckie siły w marcu 2018 roku.

Podobne oskarżenia wysuwa turecka agencja prasowa Anatolia, która nie powołuje się wprawdzie na żadne źródła, ale pisze, że był to "atak terrorystyczny", przeprowadzony przez syryjskich Kurdów, wypieranych przez wojska tureckie z północnych regionów Syrii.

YPG stanowi trzon Syryjskich Sił Demokratycznych (SDF), które odegrały decydującą rolę w pokonaniu dżihadystycznego Państwa Islamskiego (IS) w Syrii. Przez władze Turcji uważane są za organizację terrorystyczną z powodu powiązań z separatystyczną i zdelegalizowaną w tym kraju Partią Pracujących Kurdystanu (PKK).