Chodzi o zdarzenie z 17 grudnia 2018 r. Wówczas w Warszawie na trasie W-Z na al. Solidarności u zbiegu z Nowym Zjazdem, pod pl. Zamkowym, około godz. 15.20 kierowca bmw stracił panowanie nad autem i wjechał w przystanek. Pięć osób zostało rannych - cztery przewieziono do szpitala, zaś piątej pomocy udzieliła na miejscu załoga karetki. Kierowca był trzeźwy.

Jak informowała "Gazeta Wyborcza", kierowca wiosną ub.r. usłyszał zarzuty m.in. sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym zagrażającej życiu lub zdrowiu wielu osób, zaś kilka miesięcy później Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia wymierzył mu karę roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata, 4 tys. zł grzywny, dwuletni zakaz prowadzenia pojazdów oraz łącznie 18 tys. zł nawiązki na rzecz pięciu osób, które zostały ranne w wypadku. Sprawca dobrowolnie poddał się karze. Ponieważ żadna ze stron nie złożyła apelacji, wyrok się uprawomocnił.

- Po zapoznaniu się z doniesieniami w tej sprawie skierowałem wniosek o analizę do Prokuratury Krajowej. Uzyskałem dziś informację, że po jej przeprowadzeniu Prokurator Generalny skierował skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego na niekorzyść oskarżonego

- napisał Kaleta we wtorek po południu na Twitterze.