Na początku programu redaktor Katarzyna Gójska przywołała informację z Francji - tamtejsze media informują o możliwych "zamieszkach głodowych". Padło więc pytanie: jaki jest obecnie poziom bezpieczeństwa żywnościowego Polski?

- Bezpieczeństwo żywnościowe jest jednym z podstawowych, można mówić o innych formach pod warunkiem, że ma się żywność. Ja przypomnę, że Rewolucja Francuska rozpoczęła się od braku żywności. My jesteśmy krajem, którego produkcja jest na tyle duża, że wiele krajów nam zazdrości. Polska żywność była kupowana na świecie dlatego, że jest bardzo dobrej jakości i stosunkowo niedroga. Boję się o rynki zbytu i ewentualną suszę. O jej zasięgu i skali zadecydują najbliższe 2-3 tygodnie. W polskim rolnictwie kluczowym deficytem wody jest maj. Jeżeli w maju nie będzie padało, to straty będą duże

- przyznał minister rolnictwa.

Jeżeli chodzi o ceny żywności, minister przyznał, że nie spodziewa się znaczącego wzrostu cen produktów w czasie epidemii.

- Nie ma istotnych powodów, żeby ceny żywności w Polsce dramatycznie wzrosły (...) Proszę zauważyć, że nie mamy pewności, jakie będą zbiory i plony w Polsce, bo to jeszcze jest zakryte, ale trudno mówić o bardzo wysokich kosztach, jeżeli mamy wyjątkowo tani prąd w Europie, jeżeli mamy najniższe ceny paliwa. To jakie inne składniki kosztów mogłyby decydować o podwyższeniu ceny?

- pytał Ardanowski. 

- Półki są pełne, żywności jest pod dostatkiem

- dodał.

Jan Krzysztof Ardanowski mówił też o patriotyzmie w kupowaniu produktów. Czy warto kupować żywność od polskich wytwórców? Według ministra rolnictwa, jak najbardziej tak.

- Rynek wewnętrzny jest bardzo ważny. Każdy obywatel może dokonać decyzji, bez oglądania się na kogoś innego, i swoim portfelem, kupując codziennie, może zadecydować czy to rolnictwo przetrwa, będzie się szybciej rozwijało, szybciej wyjdzie ze stanu epidemii i stanie na nogi. To nie jest prośba o litość dla rolników, to jest odniesienie się do racjonalności decyzji Polaków. Jeżeli chcesz kupić dobrej jakości żywność po - w dalszym ciągu - niezbyt wysokich cenach, dokonujesz decyzji rozsądnej. Są produkty, których w Polsce się nie wytwarza: cytrusy, oliwki, kiwi, awokado. Ale ja mówię o tej żywności, którą konsumujemy od śniadania do kolacji, ona powinna być polskiego pochodzenia

- podkreślił.