Brytyjczycy będą mogli przetestować się i sprawdzić, czy wynik pozwoli im wrócić do życia towarzyskiego oraz pracować tak, jak przed pandemią, poinformował „Mail on Sunday”.
Testy będą kosztować najprawdopodobniej około 10 funtów i będą wymagały nakłucia do krwi.
Następnie ma wyświetlić się wynik tak jak w teście ciążowym. Po 20 minutach pojawiają się dwie kreski, informując cię o tym, czy masz przeciwciała.

Władze wyraziły nadzieję, że do lata uda się wyprodukować milion testów tygodniowo, tak by pomóc Wielkiej Brytanii w powrocie do normalnego funkcjonowania.

Plany rządowe przewidują, że każdy użytkownik testu zrobi zdjęcie wyniku i wyśle go do jednostki nadzorującej, która zarejestruje wynik w bazie danych. Szacuje się, że w ten sposób urzędnicy resortu zdrowia będą mogli opracować pełniejszy obraz bezpieczeństwa Wielkiej Brytanii przed wirusem do czasu opracowania skutecznej szczepionki.

Za tą przełomową szczepionką stoją naukowcy z Oxford University, pracujący dla wspieranego przez rząd konsorcjum Rapid Testing.

Zdaniem wielu ekspertów może to być „game changer” - przełomowy moment, który pomoże odwrócić uwagę od wirusa. Oczekuje się, że rząd wykupi pierwszą partię nowych testów do użytku kluczowych pracowników resortów.

„To wspaniała historia o tym, jak nasi producenci podchodzą do wyzwania Covid i mam nadzieję, że ich produkt wywrze wpływ na naszą walkę z tą straszną chorobą”

- powiedział minister zdrowia Lord Bethell.

Jak poinformowano, przedstawiciele resortu skarbu opracowują również plany powrotu do pracy w w biurach zabezpieczonych przed koronawirusem w maju.

„Jesteśmy bliscy wykrycia 100 procent wszystkich przypadków, w których ludzie mają przeciwciała” - oznajmił lider konsorcjum Jonathan Allis. „Teraz chodzi tylko o zwiększenie procesu produkcyjnego” - dodał.

Ministrowie zostali jednak skrytykowani za to, że do tej pory nie osiągnęli obecnego docelowego poziomu 100 000 testów dziennie.

Tymczasem WHO ostrzegła ostatnio, że tzw. „paszporty odporności” na koronawirusa mogą pogorszyć pandemię, ponieważ pacjenci, którzy kiedyś wyzdrowiali, mogą zignorować porady zdrowotne.

Ostrzegło też, że niedokładne testy mogą fałszywie kategoryzować ludzi - co ma „poważne konsekwencje”, jeśli chodzi o kontrolę nad wirusem.

W oświadczeniu agenda ONZ ds. zdrowia poinformowała: „Ludzie, którzy zakładają, że są odporni na drugą infekcję, ponieważ otrzymali pozytywny wynik testu, mogą zignorować porady zdrowia publicznego. Korzystanie z takich certyfikatów może zatem zwiększać ryzyko dalszego przekazywania wirusa.”