Sebastian Kaleta w rozmowie z Tomaszem Sakiewiczem na temat Sądu Najwyższego i upływającej wraz z końcem kwietnia kadencji Małgorzaty Gersdorf na fotelu I Prezesa podkreślił, że nie ma wątpliwości, że prezydent RP skorzysta ze swoich uprawnień wynikających z nowelizacji ustawy o SN. Jeśli z jakiegokolwiek powodu nie zostanie wybrany przed upływem kadencji nowy I Prezes Sądu Najwyższego, wówczas prezydent wyznacza spośród sędziów osobę pełniącą obowiązki I Prezesa odpowiedzialną za przeprowadzenie wyborów na to stanowisko.

- Przepisy są jasne. Nie mam wątpliwości, że po 30 kwietnia pan prezydent będzie mógł skorzystać ze swoich uprawnień, tak by (…) SN mógł normalnie funkcjonować. Oświadczenia pani Gersdorf, mówiące, że może będzie ją zastępował sędzia Iwulski... Zastępowanie polega na tym, że konkretna osoba pełniąca jakąś funkcję nie może tymczasowo być w miejscu pracy i wykonywać swoich obowiązków. Ta instytucja nie dotyczy upływu kadencji. Jest wakat na stanowisku i te przepisy, które przyjęliśmy w grudniu uzupełniają tę lukę

- powiedział wiceminister sprawiedliwości.

Tomasz Sakiewicz podkreślił, że gdyby nie znowelizowane przepisy, "bylibyśmy w bardzo trudnej sytuacji". Redaktor naczelny "GP" wyraził nadzieję, że jeszcze przed wyborami prezydent wyznaczy tymczasowego p.o. I Prezesa SN, a wybór dokona się przed upływem kadencji Andrzeja Dudy.

– Mam nadzieję, że osoba, która zostanie wskazana przez prezydenta nie będzie uczestniczyła w tej gierce, którą prowadzi prezes Małgorzata Gersdorf z częścią sędziów SN i która ma na celu paraliż państwa, postanowienie się SN ponad wszystkimi, także wyborcami, bo pozostałe władze funkcjonują z wyboru

 – stwierdził Kaleta.

Jak zauważył red. Tomasz Sakiewicz zgodnie z prawem wybory prezydenckie ma kontrolować Izba Kontroli Nadzwyczajnej Sądu Najwyższego. Pojawiają się jednak zakusy, by zanegować także wybór tych sędziów.

– Opozycja, która dostaje cięgi w kolejnych wyborach. (…) widząc, że społeczeństwo nie chce, by to opozycja stała u steru władzy, próbuje zakwestionować wolę społeczeństwa. W sukurs przychodzą zaprzyjaźnieni sędziowie, prokuratorzy oraz inni prawnicy. Przypominam, że w 2019 roku sędziowie Izby kontroli Nadzwyczajnej zajmowali się wyborami do Parlamentu Europejskiego, a potem Sejmu i Senatu i do dziś nikt nie jest w stanie wskazać jakiejkolwiek wątpliwości w zakresie prawidłowości oceny tych wyborów ze strony tej izby SN. Teraz ci sami sędziowie zaczynają być niepożądani. To cyniczna gra polityczna

 – ocenił Kaleta.