Zgodnie z zapowiedzą w narodowym czynie społecznym, czyli tzw. subotniku wziął udział prezydent Aleksandr Łukaszenka, który wraz z synem Mikałajem sadził drzewka w rezerwacie Pripiackim. Białoruscy blogerzy natychmiast skrzętnie odnotowali, że głowa państwa na wszystkich zdjęciach zachowuje "dystans społeczny" i (z wyjątkiem syna) nie ma blisko niego innych ludzi.

Sądząc po dokumentacji fotograficznej subotnika, którą opublikowała m.in. gazeta prezydenta "SB. Biełaruś Siegodnia", zalecenia dotyczące zachowywania bezpiecznego dystansu nie były przestrzegane przez innych uczestników czynu społecznego. Na wielu zdjęciach widać grupy ludzi bez masek, którzy wesoło fotografują się z łopatami i grabiami.

Według oficjalnych informacji w różnego rodzaju pracach społecznych, których celem było w tym roku pielęgnowanie zieleni, porządkowanie i przygotowania do 75. rocznicy zwycięstwa w II wojnie światowej, wzięło udział w całym kraju 2,3 mln osób.

Okazją do masowych zgromadzeń jest trwający długi weekend, podczas którego wielu Białorusinów zamierza odwiedzić krewnych, a także przypadająca we wtorek Radonica, gdy mieszkańcy tego kraju odwiedzają groby bliskich zmarłych.

Część obywateli wybrało dobrowolną samoizolację lub przynajmniej istotne ograniczenie kontaktów, maski stały się powszechne. W ostatnich dniach na ulicach Mińska znowu pojawiło się więcej samochodów i ludzi. W sobotę w centrach handlowych były tłumy.