Przedstawiciele Pentagonu i amerykańskiego środowiska wywiadowczego podkreślają, że są przekonani, iż koronawirus nie został stworzony jako broń. Nie oznacza to jednak, że nie może być w tej roli wykorzystany. 

Pod wieloma względami koronawirus idealnie nadaje się do tej roli. Jednym z powodów jest na przykład to, że z racji ogromnej ilości infekcji wejście w jego posiadanie nie byłoby zbyt wielkim wyzwaniem. Inną zaletą jest łatwość użycia – wystarczy na przykład wlać do zwykłego kuchennego spryskiwacza wodę z wirusem i spryskać nią budynek urzędu. Można też celowo kogoś zarazić i wysłać go na np. spotkanie wyborcze z politykiem, który sprawia kłopoty. W najgorszym wypadku taki atak spowodowałby problemy z kwarantanną itp., w najlepszym mógłby go zabić bez wzbudzania nadmiernych podejrzeń. 

O tym, jak groźny koronawirus może być dla obronności, Pentagon przekonał się na własnej skórze. Lokalna epidemia na pokładzie atomowego lotniskowca USS Theodore Roosevelt, jednej z najpotężniejszych broni w amerykańskim arsenale, sprawiła, że musiał przerwać misję na Pacyfiku i przez kilka tygodni był wyłączony z użycia, a związany z nią kryzys wstrząsnął całą marynarką wojenną. W jego przypadku powody były zapewne naturalne – na razie większość badających tą sprawę uważa, że wirusa na pokład przyniosła załoga samolotu transportowego podczas rutynowego lotu z zaopatrzeniem – ale nietrudno sobie wyobrazić, że terroryści mogliby np. zarazić marynarza podczas przepustki, tym samym zerowym kosztem znacznie obniżając zdolności bojowe amerykańskich sił zbrojnych. 

Nic więc dziwnego, że sekretarz obrony Mark Esper bardzo poważnie podchodzi do tego zagrożenia. Jeszcze w marcu członkowie sił zbrojnych dostali zakaz podróży zagranicznych i krajowych. Wysyłanie na misje i tymczasowe zadania jest opóźniane jak tylko się da, a żołnierze, którzy muszą wyjechać lub wrócić z zagranicy poddawani są dwutygodniowej kwarantannie, co obejmuje także członków sił specjalnych, lotnictwa czy okrętów podwodnych. Sam Esper przyznał jednak otwarcie, że zastosowanie zasad bezpieczeństwa w wojsku nie zawsze jest łatwe.

„Powiedzcie mi, jak mam zastosować dwumetrowy dystans w okręcie podwodnym? Albo w bombowcu, w którym obaj piloci siedzą obok siebie?”

- pytał już w marcu. 

Amerykańskie media donoszą, że władze USA traktują to zagrożenie poważnie. Trzy niezależne źródła powiedziały portalowi Politico, że środowisko wywiadowcze zastanawia się, kto mógłby dokonać ataku za pomocą koronawirusa i kto byłby jego potencjalnym celem. Także Departament Obrony zaczął intensywnie monitorować tą sprawę. Inne źródło powiedziało im jednak, że monitorowanie tego zagrożenia nadal ma niski priorytet – znacznie większy mają próby dowiedzenia się skąd wziął się ten wirus i jaką rolę w wybuchu pandemii odegrali chińscy komuniści. Oficjalnie nikt nie przyznaje, że cokolwiek jest na rzeczy, ale to raczej nie dziwi. 

Wiadomo na razie tylko tyle, że prowadzony przez Pentagon program obrony przed bronią chemiczną i biologiczną mocno wspiera walkę z koronawirusem i prowadzące go agencje rządowe. Rzecznik Pentagonu płk. Mike Andrews ujawnił, że z budżetu tego programu zainwestowano 150 milionów dolarów w diagnostykę, prace nad terapiami i szczepionkami oraz modele mające przewidywać rozwój pandemii. 

Wśród ekspertów od bezpieczeństwa nie ma konsensusu w temacie tego jak poważne jest to zagrożenie. Część uważa, ze nie jest zbyt wielkie. Wskazują na niekontrolowaną naturę koronawirusa i jego dużą zaraźliwość. Ich zdaniem taki atak dokonany przez służby jakiegoś państwa na inne państwo mógłby z łatwością odwrócić się przeciwko ich własnej populacji. Inni podkreślają jednak, że są osoby i grupy – na przykład islamscy terroryści – dla których ryzyko zainfekowania swoich jest pozbawione większego znaczenia. Telewizja ABC już w marcu dotarła do wewnętrznego dokumentu FBI, który sugerował, że członkowie amerykańskich organizacji neonazistowskich są zachęcani do łapania koronawirusa i zarażania nim Żydów czy Murzynów. 

Nie jest również na razie jasne dlaczego amerykańskie służby zaczęły się bać użycia koronawirusa jako broni. Część ekspertów sugeruje, że mogło tak się stać gdyż otrzymali informacje, że ktoś taki atak już teraz planuje. Inni uważają jednak, że nie było to konieczne. Ich zdaniem sam fakt, że takie zagrożenie występuje jest wystarczający do tego, aby służby czyniły przygotowania do tego, aby na nie odpowiedzieć.