Dzisiaj rzecznik Komisji Europejskiej Christian Wigand powiedział, że "Komisja Europejska nie zamierza podejmować kwestii wyborów prezydenckich w Polsce w ramach procedury art. 7 traktatu". Tym samym zajął odmienne stanowisko, niż komisarz ds. sprawiedliwości Didier Reynders.

Dodał, że stanowisko KE się nie zmieniło i to do kraju członkowskiego należy decyzja, w jakim terminie organizować wybory.

Poprosiliśmy o komentarz europarlamentarzystów - Ryszarda Czarneckiego i Adama Jarubasa.

Ryszard Czarnecki, europoseł PiS:

Komisja Europejska postąpiła zgodnie z unijnym prawem i traktatami, które nie pozwalają na ingerowanie w wewnętrzne sprawy krajów członkowskich, a tymi sprawami są właśnie m.in. wybory. KE nie chciała narazić się na śmieszność, bo przecież nie interweniowała w sprawie wyborów podczas pandemii w największym landzie niemieckim, czyli Bawarii i nie chciała być po prostu oskarżana o podwójne standardy. To jest stanowisko rzecznika, który wyraził je oficjalnie i publicznie, a nie prywatnie u cioci na imieninach, dlatego nie zważałbym na wszelkie nieoficjalne informacje o tym, że nie miał mandatu KE, żeby przedstawić to stanowisko. Informacje nieoficjalne nas nie interesują i nie bawi nas gra naszych przeciwników. Jeśli chodzi o relacje z KE, to pod tym względem jestem bardzo sceptyczny i nie mówiłbym tutaj o żadnym przełomie.

Pamiętajmy, że stanowisko KE wobec Polski to sinusoida, raz w górę raz w dół, raz odwilż, a raz próba ostrzejszego kursu. Mówiąc krótko Polska powinna brać, ale nie kwitować

- dodał Czarnecki

Adam Jarubas, europoseł PSL:

Moim zdaniem jest to decyzja polityczna KE, natomiast to nie oznacza w moim odczuciu, że KE przeanalizowała całą sprawę. Z pewnością nie jest to laurka dla tego procesu wyborczego. Ja mam bardzo krytyczną ocenę, jeśli chodzi o ten proces i jego ułomności pod względem wszelkich wartości, jakim wolne wybory powinny odpowiadać. Oczywiście cieszę się z tego stanowiska KE w tym znaczeniu, że każde pokazywanie Polski za granicami naszego państwa w złym kontekście jest dla nas niekorzystne, co oczywiście nie tłumaczy rządzących z tego co robią.

Jednak uważam, że im mniej będzie zarzutów i nacisków zewnętrznych na polskie wybory w takiej czy innej formie tym i tak dla słabej już legitymacji wyborów lepiej. Lepiej również dla procesu wyborczego, który jest już ułomny. KE z pewnością nie uważa, że wszystko jest w porządku, natomiast tak jak już mówiłem na początku jest to decyzja polityczna. Wydaje mi się, że dzisiaj w strukturach unijnych z uwagi na sytuację związaną z koronawirusem szuka się raczej elementów, które mogą łączyć. Szuka się solidarności i nowej jakości pracy, wszyscy koncentrują się na tym, a pozostałe rzeczy schodzą na bok

- uważa Jarubas.

Zebrała Marlena Nowakowska.