Wcześniej magistrat poinformował, że nie przekazał wymaganych przez Pocztę Polską danych mieszkańców, niezbędnych w celu organizacji wyborów prezydenckich w sposób korespondencyjny.

"Do Urzędu Miejskiego w Radomiu wpłynął drogą mailową anonimowy wniosek podpisany "Poczta Polska" w sprawie wydania danych ze spisu wyborców. W trosce o bezpieczeństwo danych osobowych, Urząd Miejski poprosił nadawcę o wykazanie legitymacji prawnej do pozyskania danych z ww. spisu"

- poinformowano w oficjalnym komunikacie Urzędu Miasta. 

Prezydent Radomia Radosław Witkowski (Platforma Obywatelska) stoi na stanowisku, że "podstawą do wydania danych ze spisu wyborców przez gminę, może być wyłącznie wniosek podpisany podpisem elektronicznym przez osobę upoważnioną do reprezentowania operatora wyznaczonego zgodnie z przepisami ustawy o informatyzacji działalności podmiotów realizujących zadania publiczne". Oczekuje zatem podpisanego cyfrowo przez konkretną osobę wniosku.

Wczoraj zresztą Witkowski zapowiedział takie działanie na swoim koncie na Facebooku. "Drodzy radomianie, możecie być zupełnie spokojni o bezpieczeństwo swoich danych osobowych będących w posiadaniu Urzędu Miejskiego" - napisał.

Ciąg dalszy nastąpił w piątkowe popołudnie, kiedy dyrektorzy miejskich placówek szkolnych otrzymali przygotowane dzień wcześniej pismo podpisane przez wiceprezydenta Radomia, Karola Semika (obecnie bezpartyjny, był poprzednio wybrany radnym z listy Platformy Obywatelskiej). 

"W związku ze zbliżającymi się wyborami, wskazuję Państwu Dyrektorom na niewyrażenie zgody na umieszczenie urn wyborczych w pomieszczeniach szkół/placówek, które dotychczas były udostępniane komisjom wyborczym"

- napisał w nim wiceprezydent.

Wyborom w maju sprzeciwili się wcześniej prezydenci miast leżących niedaleko Radomia - Skarżyska-Kamiennej, Kielc i Starachowic.