Dane te podała Komenda Wojewódzka PSP w Białymstoku, która kieruje i koordynuje działania gaśnicze; akcja trwa z przerwami piątą dobę. "Pożar nadal nie przekracza sumarycznego obszaru niecałych 6 tys. hektarów. Występują jednak jeszcze pewne ogniska pożaru na odcinku Grzędy - Kanał Woźnawiejski - Kuligi. Najwięcej ognisk pożaru występuje na obszarze Lasu Wroceńskiego i tam też zostało skierowanych najwięcej sił i środków" - informują strażacy.

Tam też planowane są zrzuty wody z samolotów gaśniczych i śmigłowca; taka akcja była skuteczna w miniony czwartek, w połączeniu z pracą strażaków z podręcznym sprzętem na ziemi, którzy przytłumiony ogień dogaszali. Żeby zwiększyć efektywność działań samolotów, uruchomiony został bliższy niż dotąd punkt tankowania ich wodą.

Planowane jest też użycie drugiego śmigłowca ze specjalnym zbiornikiem do akcji gaśniczych. W miniony czwartek uczestniczący w akcji jeden taki śmigłowiec dokonał ok. dwustu zrzutów wody, którą na miejscu pobierał bez lądowania.

Jak podają strażacy, poza strażakami PSP z województwa podlaskiego na miejscu działają także odwody operacyjne ze szkół aspirantów w Poznaniu i Krakowie oraz kompania gaśnicza z województwa warmińsko-mazurskiego i - tworzący wcześniej odwód taktyczny - pomorska kompania gaśnicza "Heweliusz".

Dyrektor Biebrzańskiego PN Andrzej Grygoruk powiedział w piątek, że ogień jest m.in. w pobliżu Wrocenia, więc tam akcja prowadzona jest intensywnie; w planie jest budowa mostu pontonowego, by można było dotrzeć do lasu. Mówił, że dzięki temu na tym terenie będzie można rozstawić zbiorniki na wodę, żeby móc szybciej używać jej do gaszenia.

Odwołując się do szacunków dotyczących wielkości obszaru, który objął pożar dodał, że z map, które park otrzymał z Lasów Państwowych wynika, że (według stanu na noc w czwartek), powierzchnia spalona lub wciąż objęta pożarem wynosi blisko 5,3 tys. ha. Dodał, że od tego czasu powierzchnia zwiększyła się o ponad 200 ha. "5,5 tys. ha można powiedzieć w tej chwili jest albo spalonych, albo jeszcze się palących" - dodał.

Dziękując za ogromne wsparcie, Biebrzański Park Narodowy poprosił w piątek w mediach społecznościowych, by już nie dostarczać do niego żywności dla uczestników akcji gaśniczej, bo jest jej duży zapas. Zaapelował też o niepodejmowanie "samowolnej pomocy" bez konsultacji z parkiem, bądź PSP koordynującą akcją gaszenia pożaru, ponieważ stwarza to dodatkowe problemy dla przebiegu akcji.

 

Na specjalnie uruchomionym przez BPN koncie bankowym, gdzie zbierane są pieniądze, które będą przeznaczone na wsparcie lokalnych OSP i samorządów na działania związane z ochroną przeciwpożarową parku, było w piątek rano ponad 2,5 mln zł. Konto zostało założone w miniony wtorek. Park zapewnił jednocześnie, że pieniądze na akcję gaśniczą są w całości zapewnione z budżetu państwa. Przypomniał też, że nie patronuje żadnym innym zbiórkom "krążącym w internecie", poza akcją na rzecz OSP.