We wtorek Senacka Komisja ds. Wywiadu opublikowała mocno ocenzurowaną wersję raportu o wpływie Rosjan na wybory w 2016 roku. Liczący ponad 150 stron dokument, którego znaczna część została zakreślona, dotyczy oceny przez komisję stanowiska amerykańskiego środowiska wywiadowczego, zwanej ICA, w tej sprawie. Przedstawiciele amerykańskich służb twierdzili, że celem działalności rosyjskiego wywiadu było zwycięstwo Trumpa, a z opublikowanego raportu wynika, że komisja uznała, że mają rację.

Wielu komentatorów podkreśla jednak, że odtajniane ostatnio przez Republikanów dokumenty każą podejrzewać, że Rosjanie celowo przekazywali amerykańskim służbom dezinformację, o czym nie ma słowa w odtajnionym raporcie. 

Fleitz, który z amerykańskim wywiadem jest związany od ćwierć wieku i od maja do października 2018 był szefem Narodowej Rady Bezpieczeństwa (NSC), ciała doradczego prezydenta w kwestiach wywiadowczych czy bezpieczeństwa, odniósł się do tego raportu w felietonie dla Fox News. Stwierdził, że zarówno opinia środowiska wywiadowczego jak i senacki raport stoją w sprzeczności nie tylko z analizami wielu niezależnych ekspertów, ale także z opinią Komisji ds. Wywiadu Izby Reprezentantów, która w 2018 roku uznała, że ta ICA nie miała wystarczających podstaw i została upolityczniona aby szkodzić Trumpowi.

Senacki raport twierdzi, że przygotowując ICA środowisko wywiadowcze dochowało wszelkich zasad i procedur pomimo tego, że miało na jego przygotowanie mało czasu. Fleitz ujawnił, że komisja w Izbie Reprezentantów miała o tym zupełnie inne zdanie, a samo oskarżenie o niedochowanie zasad sztuki przez powołaną do nadzoru nad służbami komisję jest na tyle poważne, że nie wystosowałaby go bez naprawdę poważnych powodów. 

Jako przykład manipulacji Fleitz podał to, że zgodnie z zasadami ICA są odbiciem stanowiska całego środowiska wywiadowczego, więc w jego tworzeniu biorą udział wszystkie agencje do niego zaliczane – których na chwilę obecną jest czternaście – mające jakiekolwiek związki lub kompetencje w danej sprawie. ICA o wspieraniu Trumpa przez Rosjan została natomiast stworzona przez zaledwie trzy – CIA, FBI i NSA – a inne, które zajmowały się rosyjską ingerencją, jak wojskowa DIA czy Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego nie zostały dopuszczone do głosu. Co więcej w tworzeniu tej ICA brała udział zaledwie garstka „ręcznie dobieranych” analityków, znacznie mniej niż przy innych stanowiskach. 

Fleitz za całą sytuację obwinił byłego szefa CIA, nominowanego na to stanowisko przez Barracka Obamę Johna Brennana, którego nazwał „najbardziej upolitycznionym szefem wywiadu w historii USA”. Zdradził, że komisja Izby odkryła, że faktyczny tekst ICA został stworzony przez trójkę jego bliskich współpracowników. Wbrew przyjętej przy tworzeniu ICA na kontrowersyjne tematy praktyce jego zespół nie dopuścił żadnych głosów, które miały odmienne zdanie ani opinii niezależnych ekspertów. 

Raport senackiej komisji twierdzi, że analitycy przygotowujący ICA nie byli bod presją polityczną. Fleitz, powołując się na znajomych w komisji Izby ujawnił jednak, że wcale tak nie było. Okazuje się, że amerykańscy szpiedzy byli dalecy od jedności w temacie tego komu kibicował Putin. Wielu z nich uważało, że Kremlowi zależy na zwycięstwie Clinton. Co skądinąd jest dosyć logiczne – Clinton jest w polityce od lat, więc jest przewidywalna. Do tego miała niezbyt jasne związki z Rosją – między innymi wpłynęła na przyznanie zgody na wydobycie uranu z amerykańskich złóż kanadyjskiej firmie Uranium One po tym, gdy została zakupiona przez Rosjan, a jej mąż, były prezydent Bill Clinton, udzielał bardzo dobrze płatnych wykładów na zaproszenie rosyjskich banków. Trump był w 2016 roku politycznym świeżakiem i jako taki był nieprzewidywalny, a praktyka pokazała, że żaden inny prezydent od czasów Reagana nie prowadził tak zdecydowanej polityki wobec Rosji. Fleitz twierdzi, że członkowie komisji Izby powiedzieli mu, że Brennan dobierał materiały, które posłużyły do stworzenia ICA pod kątem tego, czy pasują do jego tezy a nie ich wiarygodności czy wartości wywiadowczej. Kiepskie materiały świadczące o tym, że Rosjanie chcieli zwycięstwa Trumpa miały znacznie większą szansę na bycie uwzględnionymi w analizie niż znacznie wiarygodniejsze materiały świadczące o tym, że chcieli zwycięstwa Clinton. 

Skąd więc taka różnica w opiniach dwóch komisji zajmujących się tym samym tematem? Zdaniem Fleitza wynika to z tego, że raport komisji w Izbie został stworzony przez samych Republikanów a raport komisji w Senacie był dwupartyjny. Lewicowe media często przytaczają to jako argument za tym, że ten stworzony w Senacie jest bardziej wiarygodny, ale jego zdaniem jest zupełnie inaczej.
Twierdzi, że agresywna postawa Demokratów w komisji Izby, której szefem był wtedy kongresman David Nunes, uniemożliwiła powstanie dwupartyjnego raportu, ale to nie oznacza, że praca republikańskich członków tej komisji jest niewiarygodna. 

Po drugie, zauważa Fleitz, Demokraci byli „fanatycznie zjednoczeni” w promowaniu narracji o współpracy Trumpa z Rosją, więc zadbaliby o to, żeby w dwupartyjnym raporcie nie znalazło się nic, co przeczyłoby tej tezie. A mogli to zrobić dzięki temu, że republikański szef senackiej komisji, senator Richard Burr, ma opinię słabego przywódcy. Fleitz twierdzi, że w Waszyngtonie mówi się, że to nie Burr nadzoruje CIA a CIA jego, a senacką komisją de facto rządzi de facto jego demokratyczny zastępca, senator Mark Warner, zajadły wróg Trumpa. Fleitz konkluduje więc, że powstały w takich warunkach dwupartyjny raport jest de facto mniej wiarygodny, niż jednopartyjny stworzony przez Izbę. 

Fleitz zauważa również, że członkowie środowiska wywiadowczego, którzy rozmawiali z obiema komisjami, mogli im przekazywać różne informacje. Jego zdaniem rozmawiając z Republikanami z Izby mogli być bardziej szczerzy w temacie upolitycznienia całej sprawy przez lewicę, ale ukrywali te informacje rozmawiając z przedstawicielami obu partii w Senacie gdyż bali się, że Demokraci doniosą o ich słowach przełożonym, co zaszkodzi ich karierom. Fleitz twierdzi, że w ciągu swojej długiej karierze w wywiadzie i rządzie był niejednokrotnie świadkiem podobnego zachowania. 

Były szef Rady Bezpieczeństwa patrzy jednak w przyszłość z optymizmem. Jego zdaniem prawda o całej sprawie w końcu wyjdzie na jaw. Zauważa, że PO szefa Wywiadu Narodowego Rick Grennel prowadzi w tej sprawie własne śledztwo i już zażądał przekazania mu wszystkich materiałów które były podstawą do stworzenia ICA. Co więcej zarządzone w kwietniu zeszłego roku przez prokuratora generalnego Williama Barra dochodzenie w tej sprawie prowadzi prokurator federalny John Durham. Fleitz zauważa, że Durham niejednokrotnie już dowiódł, że robi wszystko aby odkryć prawdę, a dodatkowo cieszy się ogromnym szacunkiem po obu stronach politycznej barykady, więc jest idealnym kandydatem do odkrycia prawdy o kulisach podejrzeń, że Kreml wspierał Trumpa.