- Prawdopodobnie i w tym roku niedobór wody przyniesie straty rolnikom, może jej także brakować w studniach i w rzekach, a także w gospodarstwach domowych. Oszczędzajmy więc wodę. To dotyczy każdego z nas, nie tylko rolników

– przekazał minister.

- Dziś nie ma warunków do tego, aby podlewać trawniki czy przydomowe ogródki. Dziś musimy zastanawiać się nad wykorzystaniem każdej kropli wody w sposób racjonalny

 – podkreślił Ardanowski.

W warunkach niedoboru wody bardzo istotne jest jej oszczędzanie na każdym kroku oraz zatrzymywanie do celów gospodarczych wód opadowych.

- Każdemu z osobna wydaje się, że to niewielkie oszczędności, ale w skali całego kraju są to miliony, dziesiątki milionów litrów wody, która może być wykorzystana gospodarczo

– tłumaczy.

Minister zwrócił uwagę, że jednym ze skutków suszy może być wzrost cen żywności. Jeżeli nastąpi duży spadek produkcji roślinnej, a wraz z nim ograniczona dostępność pasz, zmniejszy się hodowla. A mniejsza produkcja zbóż, kukurydzy, drobiu czy świń i wyższe jej koszty przełożą się na ceny dla konsumentów.

- By minimalizować skutki suszy, w interesie wszystkich jest maksymalne ograniczanie zużycia wody i jednocześnie o zatrzymywanie wód opadowych

- zaznaczył szef resortu rolnictwa.

- Rolnikom przypominam, że są środki na urządzenia nawadniające i zatrzymujące wodę w gospodarstwach. Warto i należy z nich korzystać. Całkowicie suszy nie zapobiegniemy, ale możemy ograniczyć jej skutki

 – przekonuje minister