Rzeczniczka prasowa Poczty Polskiej zapewniła, że w tym przypadku dopełnione zostały wszystkie procedury. Listonosz poinformował pracodawcę 17 kwietnia o pozytywnym wyniku swojego testu na koronawirusa.

Pracownik czuje się dobrze, nie ma objawów choroby. Był ostatni raz w pracy 15 kwietnia, a dzień później z uwagi na potwierdzone zakażenie u współmałżonka pozostał w domu

– powiedziała Siwek.

Naczelnik placówki sporządził listę osób kontaktujących się z zarażonym pracownikiem i prewencyjnie osoby te zostały poproszone o pozostanie w domach. Kwarantanną zgodnie z decyzją sanepidu zostało objętych osiem osób, w tym dwie zatrudnione w firmie sprzątającej.

W piątek 17 kwietnia placówka pocztowa została zdezynfekowana, a w poniedziałek powróciła do funkcjonowania. Jak zaznaczyła rzeczniczka prasowa Poczty Polskiej UP Kraków 4 (przy ul. Prokocimskiej) to placówka, która nie obsługuje bezpośrednio klientów. Zatrudnieni w niej są listonosze i pracownicy zaplecza pocztowego.

Listonosze pracujący w tej placówce w związku z epidemią zostali podzieleni na dwie zmiany, aby ograniczyć wzajemne kontakty pracowników. Codziennie przed rozpoczęciem pracy każdy pracownik ma wykonywany pomiar temperatury zgodnie z obowiązującymi procedurami

 – poinformowała Siwek.

Dodała, że miejsca pracy na sali doręczeń, biurka listonoszy są rozstawione z zachowaniem 1,5 m odległości. Sala doręczeń jest codziennie wietrzona, a biurka są dezynfekowane. Przy wejściu na salę został powieszony dozownik z płynem do dezynfekcji rąk. Środki ochrony osobistej są wydawane pracownikom na bieżąco.

Polsat News donosił, że listonosz zakażony koronawirusem mógł obsłużyć ponad 3,5 tys. osób. Według stacji mężczyzna prawdopodobnie zaraził się od swojej żony w czasie świąt, ale przechodzi infekcję bezobjawowo.

Rzeczniczka Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej Dominika Łatak-Glonek potwierdziła, że do zakażenie koronawirusem doszło w skutek kontaktu domowego z osobą zakażoną SARS-CoV-2, ale jak zaznaczyła, mieszkańcy - klienci Poczty nie są objęci kwarantanną.

Mieszkańcy rejonu obsługiwanego przez listonosza nie są objęci kwarantanną

- poinformowała Łatak-Glonek. Jak zaznaczyła, decyzję taką podjęto po przeprowadzeniu analizy ryzyka możliwości zakażenia innych osób.

Uwzględniono stosowane przez listonosza środki ochrony osobistej oraz procedury dot. doręczania przesyłek. Listonosz doręczał również przesyłki listowe polecone, dla których stosował procedury uproszczone bez bezpośredniego kontaktu z klientami, oraz przesyłki nierejestrowane z wykorzystaniem skrzynek oddawczych umiejscowionych w klatkach schodowych. Nie dochodzi w takim przypadku do żadnego bezpośredniego kontaktu listonosza z klientem

 – poinformowała rzeczniczka sanepidu. "Ponadto z wyjaśnień listonosza wiemy, że obsługa każdego z klientów, którym bezpośrednio doręczał przesyłki do domów trwała od 30 sekund do 1 minuty" - dodała.

W przypadku świadczeń pieniężnych pracownicy służby doręczeń zobowiązani są do zachowania odpowiedniego dystansu od klienta (minimum 1,50 metra) oraz nieprzekazywania własnego długopisu dla złożenia podpisu przez klienta.