W rozmowie z portalem Niezależna Krzysztof Wyszkowski przyznaje, że jego sytuacja jest „prawie beznadziejna” po doprowadzeniu przez Lecha Wałęsę do zmiany wyroku sądu i uzyskaniu klauzuli jego wykonalności.

- Wyrok jest prawomocny i jest to kwestia nieodwołalna. Wałęsie udało się doprowadzić do zmiany wyroku sądu i choć wcześniej nie dopatrzono się mojej winy, w myśl zasady „Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek” teraz muszę przeprosić Wałęsę, bo jest mu przykro. Moja obecna sytuacja jest prawie beznadziejna i wydaje mi się, że nic mnie już nie uratuje przed komornikiem – tłumaczy w rozmowie z portalem Niezależna.pl Krzysztof Wyszkowski.

Krzysztof Wyszkowski zapewnia, że będzie jeszcze składał kasację i podkreśla, że w świetle obecnego wyroku Lech Wałęsa może mu odebrać dosłownie wszystko.

- Skutek egzekucji komorniczej będzie taki, że Wałęsa zajmie mi konta bankowe i wejdzie na hipotekę w moim mieszkaniu i będzie mógł egzekwować prawa właścicielskie. Więcej dóbr nie posiadam, a to oznacza, że komornik może zająć wszystko co mam. Chciałbym podkreślić, że mnie również, tak jak sądowi jest przykro, że Wałęsie jest przykro, ale nie mogę poświadczać nieprawdy i stwierdzić, że nie był on agentem. Jestem w kropce. W tej sytuacji Wałęsa wygrał i puścił mnie w skarpetkach. Pod tym kątem ta jedna jego obietnica z czasów prezydentury się spełniła – tłumaczy w rozmowie z portalem Niezależna.pl Krzysztof Wyszkowski.