Głównie ze względu na obawy o zarażenie się koronawirusem pełny lub częściowy home office ma co trzeci Polak – wynika z badania wykonanego na zlecenie BIG InfoMonitor. Wśród pracujących zdalnie przeważają kobiety i mieszkańcy Mazowsza.

Jak wskazali autorzy badania 4P dla Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor, 82 proc. respondentów wykonujących pracę zdalnie, ocenia, że rozwiązanie w ich przypadku się sprawdziło - mimo że w wielu domach wypełnianie zawodowych obowiązków odbywa się w utrudnionych warunkach, bo razem z dziećmi, małżonkiem czy partnerem, którzy też pracują zdalnie.

Wśród powodów dobrej oceny pracy zdalnej, respondenci najwyżej wymieniali poczucie bezpieczeństwa, jakie daje ona w warunkach pandemii (73 proc.). Druga istotna przyczyna to więcej czasu dla rodziny (42 proc.).

Ankietowani doceniają też dłuższy sen, na który mogą sobie pozwolić w momencie, gdy odpada im droga do pracy i codzienne przygotowania. Ten aspekt częściej wskazywali panowie (44 proc.) niż panie (30 proc.). Mężczyźni dwa razy częściej niż kobiety wskazują także na wzrost "produktywności w czasie pracy z domu", w porównaniu z wydajnością w firmie. Lepsze wyniki widzi u siebie 22 proc. mężczyzn, wobec 11 proc. kobiet.

Wśród pracujących zdalnie przeważają panie (40 proc. wobec 29 proc. panów); więcej jednak zwolenników home office ma wśród mężczyzn (84 proc.) niż wśród kobiet (79 proc.). Zwolennicy pracy z domu cenią sobie także elastyczność czasu pracy, jaki im daje to rozwiązanie, oszczędności na dojazdach i poczucie wolności.

Praca poza firmą, na którą wielu trafiło, ze względu na pandemię, nie podoba się 13 proc. ankietowanych. Źle ją oceniają przede wszystkim ze względu na niższą produktywność (56 proc.) i brak odpowiedniego sprzętu (31 proc.). Co piąty badany skarży się, że w domowych warunkach ma problemy ze skupieniem, podobny odsetek zaznacza, że dla niego praca w domu przekłada się na niższe wynagrodzenie. Na dalszych pozycjach znalazły się takie przeszkody jak za małe mieszkanie (17 proc.) i rozpraszające dzieci (12 proc.).

W przypadku pracujących zdalnie rodziców jednego lub kilkorga dzieci, wyniki wyglądają nieco inaczej. Mniej wskazań pada na mniejszą produktywność - 47 proc. Natomiast pozostałe utrudnienia takie jak: brak sprzętu, kłopot z zebraniem myśli, zbyt małe M, niższe wynagrodzenie i odrywanie od pracy przez dzieci zdobyły po ok. 25 proc. odpowiedzi.

Jak powiedział prezes BIG InfoMonitor Sławomir Grzelczak, mamy do czynienia ze sprawdzianem gotowości firm i pracowników do pracy zdalnej na niespotykaną dotąd skalę. Test, jak zaznaczył, wypadł dobrze, bo opinie Polaków sugerują niemal pełne poparcie dla zdalnego wykonywania obowiązków zawodowych.

"To ważne, bo zmniejszenie powierzchni biurowej może być jednym ze sposobów na cięcie kosztów, a tych wiele firm będzie teraz usilnie poszukiwać"
 

ocenił.

Z danych BIG InfoMonitor i BIK wynika, że w okres kryzysu wywołanego pandemią ponad 307 tys. firm (aktywnych, zawieszonych i zamkniętych) weszło z kwotą ponad 32,5 mld zł zaległości wobec banków i kontrahentów.

Pracujący z domu - niezależnie czy lubią to rozwiązanie, czy nie - dużo mniej boją się utraty zatrudnienia niż ci, którym pracodawcy nie dają takiej możliwości. Z badania 4P wynika, że co drugiej osobie nie pozwala na to charakter pracy. Druga połowa mogłaby przejść na home office, ale 15-proc. zatrudnionych pracodawca nie daje takiej możliwości. Wśród pozostałych - co siódmy (14 proc.) łączy pracę zdalną z pracą w siedzibie firmy, a co piąty (19 proc.) może w pełni poza firmą realizować obowiązki zawodowe. Jedna trzecia, kolejny już tydzień pracy doświadcza w domowych warunkach.

Wśród pracujących zdalnie jest więcej osób zamieszkujący peryferia dużych miast (53 proc.), mieszkańców regionu mazowieckiego (46 proc.) oraz małżeństw/par z dziećmi (41 proc.).

Badanie przeprowadziła 25-27 marca 2020 r. firma 4P metodą omnibus CAWI, na reprezentatywnej próbie 1010 Polaków w wieku 18-75 lat.



Artykuł pochodzi ze strony filarybiznesu.pl