Sprawa, w której orzekł Trybunał Konstytucyjny, to kolejna odsłona sporu ogniskującego się wokół kwestii sędziów powołanych przez prezydenta spośród osób wyłonionych przez Krajową Radę Sądownictwa, do której sędziów wybrał Sejm. Uchwała trzech Izb Sądu Najwyższego- Cywilnej, Karnej i Pracy - z 23 stycznia 2020 roku mówiła o nienależytej obsadzie składów sędziowskich, jeśli znajduje się w nich osoba wyłoniona przez aktualną KRS.

Jak orzekł w poniedziałek Trybunał Konstytucyjny, styczniowa uchwała trzech Izb Sądu Najwyższego jest niezgodna z konstytucją, traktatem o Unii Europejskiej i europejską Konwencją Praw Człowieka. Wniosek w tej sprawie złożył do Trybunału Konstytucyjnego w lutym premier Mateusz Morawiecki. Trybunał rozpoznał sprawę w pełnym składzie. Wyrok jest ostateczny.

O uznanie uchwały za niekonstytucyjną podczas poniedziałkowej rozprawy przed Trybunałem Konstytucyjnym wnosili przedstawiciele Prokuratora Generalnego. Przedstawiciele Sądu Najwyższego i rzecznika Praw Obywatelskich nie pojawili się na rozprawie. W pisemnych stanowiskach wnosili o umorzenie sprawy przez Trybunał ze względu na - w ich ocenie - niedopuszczalność wydania orzeczenia.

Do orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego odniósł się wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta.

- Uchwała Sądu Najwyższego łamała polską Konstytucję, bo wbrew jej przepisom przyznała sądom kompetencję oceny prerogatywy Prezydenta i różnicowała status sędziów. Stawiała sędziów wskazanych przez jedynie słuszną KRS ponad wszystkimi władzami. Ważny i porządkujący spór wyrok Trybunału Konstytucyjnego

- podkreślił.