NOWY ŚWIADEK w aferze kopertowej. „Grodzki nie odpuścił matce nawet, jak ojciec umierał”. NAGRANIE

Pani Ewa ze Szczecina miała dwa razy do czynienia z dr. Tomaszem Grodzkim. W szpitalu, kiedy przekazała w kopercie 700 złotych. Potem w prywatnym gabinecie Grodzkiego, gdy jej mąż był w stanie terminalnym. - Nawet wtedy Grodzki matce nie odpuścił płatności i wziął 300 złotych za wizytę. Nic nie pomógł, tata umarł dwa tygodnie później – mówi pan Przemysław, syn zmarłego, który o tym, jak jego rodzina została potraktowana przez marszałka Grodzkiego, opowiedział funkcjonariuszom CBA.

Aleksiej Witwicki/Gazeta Polska

- Mieliśmy z marszałkiem Grodzkim do czynienia dwukrotnie jako rodzina – mówi pan Przemysław, syn pacjenta doktora Grodzkiego. 

- Pierwszy raz to był rok 1996. Ojciec wtedy był chory na nowotwór płuc. Wtedy w szpitalu ojcu powiedziano, że musi wpłacić jakieś pieniądze na szpital. Zasugerowano mu taką wartość: od 500 złotych do 1000 złotych. Matka [pani Ewa - przyp. Niezalezna.pl] przekazała te pieniądze ojcu i tata te pieniądze prawdopodobnie wręczył. Ale nie można go o to zapytać, bo w 2011 roku zmarł na inny nowotwór.

Operacja, którą prowadził dr Tomasz Grodzki, udała się. Ale po 15 latach nowotwór znów dał o sobie znać.

- Wtedy też doszło do interakcji z panem marszałkiem Grodzkim – wspomina pan Przemysław. 

- Polegała ona na tym, że kiedy już było wiadomo, że ojciec nie wyjdzie z tego, matka umówiła ojca na wizytę w prywatnym gabinecie Grodzkiego. Poszła z nim na tę wizytę, za którą zapłaciła 300 złotych. Pan Grodzki nie odpuścił matce nawet tej płatności za tę wizytę, a to była spora kwota. Mimo tego, że nic już nie pomógł. Ojciec dwa tygodnie później zmarł. Jestem tym szczególnie oburzony, bo doktor Grodzki nie wyświadczył żadnej usługi, a wziął normalną opłatę.

Pan Przemysław o sprawie przyjmowania pieniędzy w szpitalu Szczecin – Zdunowo poinformował Centralne Biuro Antykorupcyjne. Jest on jednym z ponad 70 świadków, którzy złożyli zeznania w śledztwie prowadzonym przez szczecińską delegaturę Centralnego Biura Antykorupcyjnego, a nadzorowanym przez Prokuraturę Regionalną w Szczecinie. 

Marszałek Tomasz Grodzki zaprzecza, jakoby przyjmował łapówki od swoich pacjentów. 

Poniżej prezentujemy nagranie:


Więcej w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"

 


Źródło: niezalezna.pl

Tomasz Duklanowski
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo