Celem inicjatywy jest wsparcie europejskich organizacji antydopingowych, nawiązanie przez nie ściślejszej współpracy ze Światową Agencją Antydopingową (WADA) oraz organami ścigania poszczególnych państw, a także ochrona osób zgłaszających przypadki stosowania dopingu.

- Projekt posłuży również ograniczeniu wpływu pandemii COVID-19 na sektor antydopingowy. Wzrost wydatków na kluczowe gałęzie gospodarek narodowych z powodu pandemii spowoduje zatrzymanie rozwoju wielu krajowych organizacji antydopingowych. Projekt pozwoli na częściowe przywrócenie ich zdolności

– podkreślił Tomasz Poręba. Eurodeputowany PiS pełni również funkcje wiceprezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego.

Problem z nielegalnym dopingiem jest niestety wciąż powszechny w zawodowym sporcie. Co jakiś czas słychać o przypadkach wykrycia nielegalnych substancji w organizmach zawodników. Często w procederze biorą też udział trenerzy - na przykład ostatnio ogłoszono, że rosyjski trener Andriej Jeremienko został zdyskwalifikowany na cztery lata za próbę przekupstwa podczas kontroli antydopingowej jednej z jego podopiecznych Julii Małujewej (ona też została zdyskwalifikowana na cztery lata).

Takim i podobnym sytuacjom mają zapobiegać wyrywkowe kontrole antydopingowe, ale w czasie epidemii koronawirusa po prostu się nie odbywają. Jeżeli dodamy do tego przełożenie igrzysk olimpijskich na 2021 rok, to nieuczciwi sportowcy mają teraz "pole do popisu" w kwestii zażywania niedozwolonych substancji. 

- Teraz kontrola nie przyjeżdża, nie sprawdza, można zrobić absolutnie wszystko i to jest wielki problem. To jest furtka, przez którą - obawiam się - niektóre osoby przejdą. WADA nie ma jednak teraz wyjścia, granice są zamknięte, jest zakaz spotkań, należy zachować dystans. Więc jak kontrolerzy mogą wejść do mnie do domu? Ja ich oczywiście zapraszam, ale na logikę jest to dosyć trudne

 - powiedział rekordzista Polski w rzucie dyskiem Piotr Małachowski. 

Lekkoatleci w anonimowej ankiecie przeprowadzonej przez stowarzyszenie zawodników przyznali, że martwią się mniejszą liczbą kontroli antydopingowych spowodowanych pandemią koronawirusa. Aż 78 procent uważa, że uzyskiwane wyniki mogą być niesprawiedliwe.