Demonstranci, wymachujący czarnymi flagami, twierdzili, że Netanjahu chce wykorzystać epidemię Covid-19 do tego, żeby stworzyć "kryzysowy" rząd i uniknąć odpowiedzialności w sprawach, w których jest oskarżony o korupcję. Apelowali też do lidera Niebiesko-Białych Beniego Ganca o to, żeby jego partia nie przyłączała się do koalicji pod przewodnictwem Netanjahu.

Agencja Reutera oszacowała, że w demonstracji na placu Rabina w Tel Awiwie wzięło udział kilka tysięcy osób. Izraelskie media podały, że protestowało 2 tys. ludzi.

Manifestacje, pomimo wprowadzonych ograniczeń związanych z epidemią koronawirusa, są w Izraelu dozwolone, o ile ich uczestnicy zachowują odpowiednie odstępy i noszą maseczki.

 

 

W Izraelu potwierdzono dotąd ponad 13 tys. przypadków zakażenia koronawirusem. Z powodu Covid-19 zmarły 172 osoby.

Izraelski premier jest oskarżony o przeprowadzanie przychylnych dla giganta telekomunikacyjnego Bezek i wartych setki milionów dolarów zmian w prawie w zamian za pozytywne przedstawianie jego osoby w należącym do Bezeku portalu informacyjnym Walla, a także o nielegalne przyjmowanie prezentów o łącznej wartości 264 tys. dolarów, w tym - według prokuratorów - cygar i szampanów od znajomych biznesmenów.

Netanjahu grozi do 10 lat więzienia, jeśli zostanie skazany za korupcję, i do trzech lat za defraudację i nadużycie zaufania.