Staramy się reagować na aktualne i najpilniejsze potrzeby centrów medycznych, szpitali i ośrodków, przede wszystkim tych z naszego regionu. Oprócz druku elementów przyłbic opracowaliśmy wersję przyłbicy, która nie wymaga druku i jej wytwarzanie jest szybsze. Różnym ośrodkom tylko z naszego wydziału przekazaliśmy blisko 2 tys. przyłbic, a pracują przecież również inne wydziały.
- tłumaczy inicjatorka i koordynatorka przedsięwzięcia, dziekan Wydziału Mechanicznego Technologicznego uczelni prof. Anna Timofiejczuk.

O podobnym pomyśle informowali kilka dni temu naukowcy z Łodzi. Z prośbą o wykonania takich adapterów do masek zwrócili się lekarze z Katedry Anestezjologii i Intensywnej Terapii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, pracujący w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym im. Barlickiego.

Podczas pandemii koronawirusa maski do nurkowania, po przeróbce, mogą się przydać lekarzom i personelowi medycznemu. Apelujemy do osób, które mają taką maskę, aby przyniosły ją lub przysłały do Bionanoparku w Łodzi. Zostanie ona zmodyfikowana, a następnie przekazana lekarzom
- poinformował dr Marcin Elgalal z łódzkiego Bionanoparku, w którym przygotowuje się taki zmodyfikowany aparat do oddychania.

Taka maska, według wielu medyków jest skuteczniejsza niż tzw. przyłbica z plastiku chroniąca przed zarażeniem. Na pomysł zaadoptowania masek do nurkowania na potrzeby lekarzy wpadli Włosi. Potem modyfikowali je Francuzi i Belgowie.

Natomiast z najnowszych informacji docierających z Politechniki Śląskiej wynika, że  ostatnim czasie wspólnie ze Szpitalem Miejskim nr 4 w Gliwicach, naukowcy opracowali przejściówkę, czyli element, pozwalający na połączenie maski do nurkowania z filtrem HEPA.

Uzyskuje się w ten sposób maskę ochronną, używaną przede wszystkim przez personel medyczny. Może być ona także używana przez osoby zakażone.
- wyjaśniła prof. Timofiejczuk.

Za pośrednictwem Szpitala Miejskiego nr 4 w Gliwicach blisko 800 takich przejściówek przekazano już Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy. Do produkcji wykorzystywane są drukarki pozwalające na wydruk z cieczy i m.in. z tworzywa sztucznego w postaci filamentu, czyli żyłki, która jest nawinięta na szpulę.

Obecnie drukujemy przejściówki do masek. Taki element bez optymalizacji drukuje się ponad cztery godziny. Kilkadziesiąt sztuk to wydruk trwający ponad 48 godzin. Technologia druku 3D nadaje się więc do wytwarzania małych serii i pojedynczych egzemplarzy. My wykorzystujemy ją do drukowania niewielkiej serii, docelowo chcemy wykonać ok. 3 tys. takich elementów.
- poinformował zaangażowany w projekt prof. Damian Gąsiorek.

W pracach bierze udział wiele jednostek Politechniki Śląskiej. Po przygotowaniu wydruku przejściówek do masek do nurkowania naukowcy rozpoczęli pracę nad kolejnym modelem przejściówek, pasującym do innego rodzaju masek. Pierwsza próba wykonania takiego adaptera, którą podjął prof. Marek Wyleżoł z Wydziału Mechanicznego Technologicznego, wypadła pomyślnie.