Zgodnie z planami rządu federalnego i krajów związkowych do szkolnych klas najpierw powrócić mają roczniki przygotowujące się do egzaminów. Władze szkolne powinny ograniczyć liczbę uczniów w klasie do maksymalnie 15 osób i zadbać o przestrzeganie nadzwyczajnych zasad higieny, np. noszenie maseczek ochronnych, aby zmniejszyć możliwość infekcji koronawirusem.

Skąd będą pochodzić miliony maseczek, kiedy już teraz mamy problem z zaopatrzeniem w nie w systemie opieki zdrowotnej

- wskazał Udo Beckmann, przewodniczący największego niemieckiego związku nauczycieli Edukacja i Wychowanie (VBE).

Ekspert w rozmowie z dziennikiem “Die Welt” dodał, że trudno mu sobie wyobrazić np. 10-letnich uczniów, którzy przez całe przedpołudnie będą w spokoju nosić maseczki bez narzekania i bawienia się nimi.

Beckmann zwrócił uwagę, że nie wszyscy nauczyciele będą mogli szybko wrócić do nauki. Z racji wieku część z nich należy do grup ryzyka. Szef VBE podkreślił, że trzeba uregulować takie kwestie, jak to, czy uczniowie będą mogli przychodzić do szkoły w grupach, oraz w jaki sposób zorganizować np. dowóz uczniów autobusami szkolnymi, aby zachować odpowiednie odstępy.

Ekspert, biorąc pod uwagę wyzwania związane z utrzymaniem higieny i środków bezpieczeństwa, odradził szybkie otwarcie szkół podstawowych.

“Uczniowie to nie maszyny, które wczoraj uczyły się same przed komputerem, a jutro od razu pójdą przystąpić do egzaminów, utrzymując dwumetrowy odstęp, nosząc maski ochronne i bez powitania swoich długo niewidzianych kolegów z klasy”

- dodał.

Przy tych wszystkich problemach przewodniczący związku zwrócił również uwagę na negatywne skutki długotrwałego zamknięcia szkół z powodu epidemii koronawirusa. Nauczyciele “bardzo obawiają się, że jeśli szkoły pozostaną zamknięte na dłużej, nierówności edukacyjne w zależności od pochodzenia społecznego będą się dalej pogłębiać” - powiedział.

Niemieckie szkoły nie są przygotowane, aby zapewnić standardy higieniczne chroniące przez koronawirusem - ocenił z kolei przewodniczący Federalnej Rady Rodziców Stephan Wassmuth w rozmowie z publicznym serwisem informacyjnym “Tagesschau”. “W toaletach często brakuje ciepłej wody. Nie chcę nawet mówić o umywalkach w klasach. Od wielu lat zbyt mało się w tym zakresie robiło” - powiedział. Dodał, że do 3 maja szkoły nie poradzą sobie z rozwiązaniem problemów sanitarnych.

“Podczas gdy dzieci uczą się w domach myć ręce przed jedzeniem, w niezliczonej liczbie szkół w kraju brakuje mydła, ręczników, nie mówiąc już o środkach dezynfekujących”

- skomentował sytuację czwartkowy “Bild”.

Szczegóły procesu wznawiania zajęć szkolnych w RFN mają zostać ustalone pod koniec kwietnia podczas spotkania ministrów edukacji niemieckich krajów związkowych.