Trasy nie zmieniono. Według nowego planu podzielona na 21 etapów rywalizacja zakończy się 20 września tradycyjnie na Polach Elizejskich w Paryżu.

Wielka radość. Zaczynałem już tracić nadzieję

– przyznał dyrektor wyścigu Christian Prudhomme.

Wśród zawodników dominującą reakcją na decyzję organizatorów i Międzynarodowej Unii Kolarskiej była ulga.

Wspaniała nowina. Respektuję zasady kwarantanny, trenuję w domu, ale to zaczyna trwać zbyt długo. Nie mogę się doczekać wyjścia na zewnątrz i powrotu do normalnego życia

– powiedział jeden z bohaterów poprzedniej edycji „Wielkiej Pętli” Francuz Julian Alaphilippe.

Być może będzie trochę mniej kibiców, dzieci będą w szkole, ale mimo wszystko Tour de France pozostanie wielkim świętem.

Czterokrotny zwycięzca wyścigu Chris Froome podkreślił, że wszyscy czekali na tę informację:

Ta wiadomość jest jak światełko w tunelu, ale pamiętajmy, że w tej chwili wyścig kolarski nie jest najważniejszą sprawą.

Potrzebowaliśmy dokładnej daty, aby odzyskać motywację do codziennej pracy

– przyznał mistrz Europy Włoch Elia Viviani.

Radości nie krył lider polskiej ekipy CCC Belg Greg Van Avermaet, który ma zamiar wystartować we Francji.

Myślę, że dobrze wiedzieć, kiedy być może wystartujemy. Wciąż to się może zmienić, ponieważ wszystko zależy od rozwoju epidemii, ale dla nas, kolarzy, naprawdę ważne jest to, abyśmy mieli w głowie daty wielkich wyścigów

– powiedział mistrz olimpijski z Rio de Janeiro.

Ulgę odczuły grupy zawodowe. Z powodu pandemii nie uczestniczą w wyścigach od połowy marca i wiele z nich znalazło się w bardzo trudnej sytuacji finansowej.

To, co najważniejsze, chyba udało się uratować. Nasi sponsorzy powinni odzyskać od 90 do 95 proc. zwrotu ze swoich inwestycji

– ocenił dyrektor sportowy ekipy AG2R Vincent Lavenu.