W komunikacie prasowym Krakowska podała, że w zakładzie karnym w Chełmie kilkudziesięciu więźniów "w ramach demonstracji niezadowolenia" z powodu obostrzeń związanych z profilaktyką zakażeń koronawirusem nie przyjęło śniadania.

- Zażądali m.in. skrócenia wszystkich wyroków, dostępu do siłowni i rozdania do cel konsol do gier play-station. W wyniku rozmów wychowawców z protestującymi, którzy tłumaczyli powody wprowadzonych zaostrzonych środków bezpieczeństwa, m.in. zakazu widzeń, dezynsekcji pomieszczeń czy konieczności stosowania płynów odkażających i maseczek, obiad zjadła połowa z demonstrujących, kolację spożyli już wszyscy i na tym protest się zakończył

– napisała rzeczniczka.

W zakładzie karnym w Chełmie przebywa 658 osadzonych. Krakowska podkreśliła, że w zakładzie tym nie stwierdzono żadnego przypadku zakażenia koronawirusem. "W ZK Chełmie nikt nie jest poddawany kwarantannie, ani wśród funkcjonariuszy ani osadzonych" - dodała.

Zapewniła, że stosowane są wszystkie zalecone przez służby sanitarne procedury bezpieczeństwa i profilaktyka zakażeń.

O buncie w chełmskim więzieniu z powodu ograniczeń związanych z epidemią napisał Dziennik Wschodni na swojej stronie internetowej, po informacji od czytelniczki. Według portalu, od rana ok. 80 osadzonych nie wykonywało poleceń służby więziennej, buntownicy nie jedli śniadania, część jadła obiad. Dziennik Wschodni napisał, że wysunęli oni długą listę żądań dotyczących m.in. poprawy warunków bytowych. Do zakładu miała być skierowana grupa interwencyjna służby więziennej.

Krakowska przypomniała w komunikacie, że we wszystkich jednostkach penitencjarnych od 19 marca wstrzymane są odwiedziny. Od 12 marca wszystkim wchodzącym na teren więzień mierzona jest temperatura - osoby, które mają gorączkę, nie są wpuszczane.

- Równocześnie, aby zapewnić osadzonym kontakt z bliskimi, zwiększono możliwości kontaktu telefonicznego, korespondencyjnego i za pośrednictwem komunikatorów internetowych. Osadzeni mają także szerszy dostęp do telewizji, radia i prasy. Wprowadzono dodatkowe zajęcia terapeutyczne, edukacyjne i kulturalno-oświatowe, indywidualnie i w małych grupach. Służba Więzienna do minimum ograniczyła transporty osadzonych i przemieszczanie w ramach oddziałów

 – podała rzeczniczka.

Od 6 kwietnia 2020 r. funkcjonariusze, którzy mają kontakt z więźniami, muszą nosić maski ochronne. Wprowadzono też całkowity zakaz wyjść więźniów na zewnątrz do pracy.

Krakowska podała, że w zakładach karnych i aresztach śledczych znajduje się obecnie trzech osadzonych, którzy zostali przyjęci z już zdiagnozowanym zakażeniem koronawirusem.

- To tymczasowo aresztowani, wobec których sąd zastosował areszt, gdyż nie stosowali się do zaleceń kwarantanny. Zgodnie z procedurami sanitarnymi obowiązującymi w stanie epidemii, przebywają w specjalnie przygotowanym na czas epidemii izolatorium, w oddzielnym budynku, w całkowitej izolacji, gdzie mają kontakt wyłącznie z personelem medycznym. Ich stan zdrowia jest dobry i na bieżąco monitorowany

 – dodała.

Rzeczniczka zaznaczyła, że w jednostkach penitencjarnych nie stwierdzono transmisji poziomej zakażenia. "Nikt, ani ze skazanych, ani personelu nie został zarażony" – napisała Krakowska.

Dla izolacji osadzonych z potwierdzonym zakażeniem, nie wymagających hospitalizacji w warunkach szpitala zakaźnego lecz ze wskazaniem leczenia w warunkach domowych, Służba Więzienna utworzyła izolatorium na czas choroby i rekonwalescencji pacjentów przy jednym z zakładów karnych.

- Osoby chore wymagające hospitalizacji będą przewożone do szpitali zakaźnych. Obecnie nie ma takich przypadków

– dodała Krakowska.

Rzeczniczka dodała, że obecnie 53 więźniów poddanych jest profilaktycznej obserwacji medycznej w warunkach izolacji, ponieważ przed umieszczeniem w zakładzie karnym przebywali za granicą lub mogli mieć kontakt z osobą zarażoną