Zakaz wychodzenia z domów i przemieszczania się, o ile nie jest to absolutnie konieczne, wprowadzono 27 marca - początkowo do 12 kwietnia. Ale w ostatnich dniach naczelny lekarz Irlandii Tony Holohan i minister zdrowia Simon Harris jasno dawali do zrozumienia, że restrykcje zostaną przedłużone.

- Ludzie zastanawiają się, kiedy życie wróci do normy. Pracujemy nad tym, planujemy ostrożnie, żeby robić to bezpiecznie. Nikt nie wie na pewno, kiedy to się stanie, ani jak bardzo inaczej będzie wyglądało nasze życie

 - mówił po południu Varadkar w przemówieniu telewizyjnym.

- Dzisiejsze przesłanie jest takie, że nie możemy popaść w samozadowolenie ani stracić koncentracji. To, co robimy, jest trudne, ale robi różnicę i musimy działać dalej. Musimy wytrwać i zachować dyscyplinę i determinację. To naprawdę zależy od tego, co się stanie w ciągu najbliższych dwóch lub trzech tygodni i jak ludzie odpowiedzą na nasze wezwanie do kontynuowania tych zachowań

 - przekonywał.

W mocy pozostaje zatem zakaz wychodzenia z domów, z wyjątkiem ściśle określonych przypadków - niezbędnych zakupów, wizyt lekarskich, niezbędnych wizyt rodzinnych, indywidualnych ćwiczeń fizycznych lub niezbędnej pracy, która nie może być wykonywana z domu. Z transportu publicznego korzystać mogą tylko osoby wykonujące kluczowe zawody, zaś pozostałe osoby nie mogą się oddalać od domu na więcej niż 2 km.

Zamknięte pozostaną prawie wszystkie sklepy, wszystkie zgromadzenia, zarówno publiczne, jak i prywatne, poza członkami jednego gospodarstwa domowego, pozostają zabronione, a osoby powyżej 70. roku życia lub cierpiące na choroby przewlekłe nadal mają obowiązek całkowitego przebywania w swoich domach.

Dziś wieczorem podano, że w ciągu ostatniej doby z powodu koronawirusa zmarło kolejne 25 osób, w efekcie czego liczba ofiar śmiertelnych wzrosła do 288. Potwierdzono także 480 nowych zakażeń, a ich łączna liczba to 7054. Te dane oznaczają trzecią najwyższą dobową liczbę nowych zgonów i drugą najwyższa liczbę nowych zakażeń.