Były szef MON odniósł się najpierw do badań jakie prowadziła tzw. Komisja Millera, jak również Międzypaństwowy Komitet Lotniczy (MAK). Wskazał, że "Miller przepisywał od pani Anodiny".

– Miller i Anodina nigdy nie sądzili, że ktokolwiek zweryfikuje dane, które podają, że ktokolwiek będzie je uczciwie badał. Pamiętacie Państwo pierwsze posiedzenie Millera z jego zespołem, gdy wyraźnie mówił: „Pamiętajcie, Panowie, wyniki mają być takie, jakie będą wyniki badania Rosjan, inaczej sami ukręcimy sobie bicz na nasze plecy”

- przypomniał.

- Niestety, również bardzo uczciwi, inteligentni i wybitni badacze, zwłaszcza z zespołów wojskowych, podporządkowali się temu kłamstwu

 - podkreślił przewodniczący podkomisji smoleńskiej. Wskazał nawet na konkretne wypowiedzi badaczy. 

– W jednej z wypowiedzi podczas dyskusji ci badacze mówili: „O, panowie, my musimy przesunąć tę brzozę, bo zapomnieliśmy, że ona miała stać tam, gdzie zdarzyła się katastrofa”. Tymczasem, do katastrofy doszło tak naprawdę 100 metrów przed brzozą pana Bodina. To nie ona była winna, winny był wybuch w skrzydle, a potem w centropłacie

- tłumaczył Antoni Macierewicz.

- Chociaż samolot po uderzeniu dzieli się na cztery części, to jednak one są bardzo blisko siebie, a kolejność ich ułożenia jest zgodna z kolejnością konstrukcyjną. Nie jest tak, że centropłat rozpada się na dwie części, leci 150 m do przodu, przekracza miejsce położenie kokpitu i uderza na samym końcu, że znów ogon także leci w innym miejscu, każda część rozpada się gdzie indziej

-  podkreślił gość Telewizji Republika.

- Oni albo nas oszukiwali, albo zbadali zupełnie inną katastrofę, nie tę, w której doszło do śmierci polskiego prezydenta, całej polskiej elity, dowódców Rodzajów Sił Zbrojnych, Ani Walentynowicz, Janusza Kurtyki, Janusza Kochanowskiego, wszystkich najwybitniejszych przedstawicieli polskiego ruchu niepodległościowego, polskiego społeczeństwa, polskiego narodu

- kontynuował Macierewicz o wynikach badań komisji Millera.

Według Antoniego Macierewicza, przebieg katastrofy zbadany przez podkomisję smoleńską jest poparty wieloma badaniami laboratoryjnymi. 

- Wybuch, który zbadaliśmy, jest nie tylko wynikiem rekonstrukcji wydarzeń, nie tylko analiz i bardzo dokładnego odtworzenia przebiegu niszczenia samolotu, ale także badań laboratoryjnych wykazujących, że materiały wybuchowe pozostały na tym samolocie i one były przyczyną tej tragedii

- powiedział były minister.

W takim razie - jakie będą kolejne kroki w tym śledztwie?

- Te kolejne kroki będą już wynikiem pracy prokuratury, bo to ona jest do tego zobowiązana. My zajmowaliśmy się odtworzeniem przebiegu wydarzeń, nie tylko pod względem technicznym, ale w ogóle począwszy od tego, jak doszło do przekazania tych samolotów w ręce służb rosyjskich

- przyznał Antoni Macierewicz.