Jak na razie placówki oświatowe zostały zamknięte przynajmniej do 26 kwietnia. Ale ministerstwo edukacji bierze pod uwagę możliwość zakończenia roku szkolnego bez powrotu do szkoły.

Rozważamy różne scenariusze, kierując się troską o bezpieczeństwo uczniów i nauczycieli. Nie chcemy nikogo narażać i spowodować rozwoju epidemii. Na razie przynosi to efekty, bo liczba zachorowań jest u nas relatywnie niska. Gdyby konieczność zamknięcia placówek oświatowych przedłużała się, to istnieje możliwość zakończenia nauki w trybie zdalnym. Tak jest chociażby w przypadku maturzystów, który rok szkolny kończą 24 kwietnia.
– powiedział Piontkowski.

Szkoły podstawowe i średnie pozostają zamknięte od 13 marca. Kilkanaście dni później ministerstwo edukacji podjęło decyzję o nauczaniu zdalnym, choć było to nie lada wyzwanie. Oświata szybko musiała przejść rewolucję. Z jej efektów zadowolony jest Piontkowski.

Nie chcieliśmy zostawić uczniów samych sobie, dlatego zdecydowaliśmy na kształcenie na odległość. System nie był do tego przygotowany. Nauczyciele musieli przejść błyskawiczne kursy, choć część z nich znało taką metodę. Rząd już od jakiegoś czasu udostępniał możliwości do pracy zdalnej w postaci e-podręczników. Problemów jednak nie brakuje. Sprzętowo bywa różnie, zwłaszcza w wielodzietnych rodzinach, nie mają dostęp do komputera. Prosiliśmy, żeby nauczyciele zwracali uwagę na czasowe ograniczenia uczniów. Przyniosło to efekty, ale większość zdecydowanie tęskni za bezpośrednim kontaktem nauczyciela i ucznia.
- dodał minister w rządzie Mateusza Morawieckiego.

Zmiany na pewno czekają ósmoklasistów czy maturzystów. Jak na razie nie ma terminu, kiedy odbędą się egzaminy maturalne, podsumowujące naukę w szkole podstawowej czy zawodowe. Prawdopodobnie będzie to druga połowa czerwca. Ministerstwo poinformuje o terminie trzy tygodnie przed ich rozpoczęciem. Na pewno egzaminy będą miały szczególny przebieg, bo dojdzie do nich przy zachowaniu dodatkowych środków ostrożności.

Bezpieczeństwo będzie dla najważniejsze. Dziś nie wiemy, jak epidemia będzie się rozwijała. Bierzemy różne scenariusze pod uwagę. Nie chcemy, żeby nauczyciele i uczniowie przystępowali do egzaminów pod wpływem stresu związanego z epidemią. Jeszcze nie wiemy, w którym momencie zapadnie decyzja, ale środki ostrożności trzeba będzie zachować.
- podkreślił minister.

Przesunięciu na pewno ulegnie rekrutacja do szkół średni i wyższych.

Dwa dni temu Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polski przysłała do nas pismo, że zasady kwalifikacji do uczelni dostosuje do terminów matur. Przedstawiciele szkół wyższych zdają sobie sprawę z trudności. Rekrutacja nie odbędzie się na początku wakacji, ale kilka tygodni później.
- zdradził Piontkowski

Jak na razie nie wiadomo, kiedy uczniowie będą mogli wrócić do szkoły.

Na czwartkowej konferencji premier mówił o złagodzeniu restrykcji. Za kilkanaście dni spróbujemy powoli wracać do życia, które znamy sprzed czasów koronawirusa, choć niektóre nawyki na pewno z nami zostaną. Być może konieczność noszenia maseczek czy zachowanie odległości wejdą na dłużej do naszego życia. Podobnie sytuacja może wyglądać w szkole .
- dodał szef resortu edukacji.
 

Na pytanie, kiedy uczniowie wrócą do normalnego trybu nauki, minister Piontkowski przyznał, że nie jest w stanie wskazać precyzyjnego terminu.

Być może uda się to przed końcem czerwca, choć nauczyciele mają możliwości, aby wystawić oceny w trybie zdalnym. Tak już jest w przypadku maturzystów, którzy rok szkolny kończą 24 kwietnia.
- zakończył minister edukacji.