W wypowiedzi, udostępnionej przez Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej, abp Marek Jędraszewski zaznacza, że "w pierwszej dekadzie XXI w. jako polski naród przeżyliśmy dwa wydarzenia, których datę pamiętamy dosłownie z minutową dokładnością". Była to śmierć Jana Pawła II 2 kwietnia 2005 r. oraz katastrofa smoleńska - 10 kwietnia 2010 r.

- Na śmierć Ojca Świętego wszyscy w jakiejś mierze się duchowo przygotowywaliśmy, zwłaszcza od Świąt Wielkanocnych, kiedy nie mógł on wypowiedzieć - mimo ogromnych osobistych wysiłków - żadnego słowa błogosławieństwa Urbi et Orbi, które chciał udzielić wtedy z okna papieskiego apartamentu. Mimo tych duchowych przygotowań, to cały niemal polski naród wtedy płakał, trwało to aż do chwili pogrzebu Jana Pawła II, gdy na jego trumnie zamknęła się księga ewangelii

- zauważa metropolita krakowski.

Zdaniem abp. Jędraszewskiego, powszechny żal łagodziło przekonanie, że "Jan Paweł II odszedł do Domu Ojca".

- Natomiast katastrofa samolotu rządowego, na pokładzie którego lecieli najwybitniejsi przedstawiciele życia państwowego i narodowego, łącznie 96 osób, wraz z prezydentem RP Lechem Kaczyńskim i jego małżonką Marią, z ostatnim prezydentem RP na uchodźstwie, Ryszardem Kaczorowskim, marszałkami Sejmu i Senatu i przedstawicielami wszystkich partii politycznych, zasiadających wówczas w polskim parlamencie, z dowódcami wszystkich sił zbrojnych, także z biskupami polowymi i innymi duchownymi, ta katastrofa nas wszystkich poraziła

- mówi hierarcha.

- Tamte dni sprzed 10 lat stały się jedną wielką żałobą narodową. Pamiętamy kondukt z ciałami - najpierw pana prezydenta Lecha Kaczyńskiego, a dwa dni później jego małżonki - z Okęcia, do Pałacu Prezydenckiego i ogromne rzesze wzdłuż trasy przejazdu, następnie ogromne kolejki ludzi, którzy godzinami czekali na moment, w którym mogliby złożyć im osobisty hołd. Na koniec ich pogrzeb na Wawelu w dniu 18 kwietnia 2010 r. Niestety, do dziś nie znamy wszystkich okoliczności tej tragedii, tym bardziej modlimy się więc o wieczne zbawienie dla wszystkich ofiar tej katastrofy, pamiętając jednocześnie o ofiarach zbrodni katyńskiej. To przecież delegacja Rzeczypospolitej Polskiej z prezydentem Lechem Kaczyńskim na czele, która wtedy leciała do Smoleńska, udawała się tam po to, by oddać hołd naszym bohaterom bestialsko zamordowanym 70 lat wcześniej, w 1940 r.

- dodał arcybiskup.