Raport, komunikat jak w ubiegłym roku, czy może dalsze prace bez rozgłosu medialnego? Jakich działań możemy się spodziewać ze strony podkomisji smoleńskiej w 10. rocznicę katastrofy smoleńskiej? I to w tak szczególnych okolicznościach – pandemii koronawirusa?

Ogarniająca świat i Polskę pandemia koronawirusa sprawia, że koncentrujemy naszą uwagę na bezpieczeństwie ludzi i na bezpieczeństwie państwa polskiego. I tak jak dziś wciąż trudno nam pogodzić się z rozmiarami katastrofy, jaka na nas spadła,  tak 10 lat temu trudno nam było uwierzyć w to, co się stało pod Smoleńskiem. Dlatego dziesiąta rocznica śmierci polskiej elity jest właściwym momentem, by przekazać podstawowe informacje będące wynikiem badań tego straszliwego dramatu. Zwłaszcza że mówimy przede wszystkim o wynikach badań naukowych, a nie analiz politycznych: chodzi m.in. o budowę modelu cyfrowego samolotu i symulacje LS Dyna weryfikujące przebieg katastrofy, analizę parametrów lotu, badanie zniszczeń ciał ofiar, rekonstrukcję rozpadu samolotu na podstawie zdjęć z całego obszaru ostatniej fazy lotu, weryfikację śladów materiałów wybuchowych. Wniosek z tych badań jest jednoznaczny: samolot został zniszczony w wyniku eksplozji.

Na jakim etapie są badania amerykańskich ekspertów z National Institute For Aviation Research (NIAR) z uniwersytetu stanowego w Wichita w Kansas? Przypomnijmy, że pracowali oni nad stworzeniem wirtualnego modelu Tu-154M, dzięki czemu mieliśmy dowiedzieć się, jak przebiegały ostatnie sekundy tragicznego lotu 10 kwietnia 2010 roku.

Jednym z najważniejszych celów badań prowadzonych przez NIAR miała być falsyfikacja lub weryfikacja oficjalnych hipotez, jakie zostały sformułowane w kwestii tragedii smoleńskiej. Mowa tu o koncepcjach zawartych w raporcie MAK czy tzw. raporcie Millera. I to – czyli weryfikacja i falsyfikacja owych hipotez – zostało zrobione. Mogę już wprost powiedzieć, że koncepcje przedstawione we wspomnianych raportach zostały sfalsyfikowane i są nieprawdziwe. Przebieg zarówno trajektorii lotu, jak i sposób zniszczenia samolotu, opisane w raportach MAK i Millera, diametralnie różnią się od tego, co odtworzyli w oparciu o twarde dane zachowane m.in. na wrakowisku eksperci z Instytutu w Wichita USA. Można powiedzieć, że Rosjanie i Miller przedstawili w swoich raportach dane zupełnie innej katastrofy niż ta, która naprawdę miała miejsce i której skutki można było zobaczyć na wrakowisku pod Smoleńskiem. Co więcej, analiza zniszczeń poszczególnych części wykonana przez NIAR dowodzi, że mogły one powstać tylko na skutek eksplozji samolotu nad ziemią.

Czy to znaczy, że badania prowadzone przez Amerykanów można uznać za zakończone?

Jeszcze nie. Niektóre elementy badań wciąż są realizowane. Ze względu na trwającą pandemię, która mocno ograniczyła naukową działalność uczelni amerykańskich, trudno dziś określić termin zakończenia tych prac, ale z pewnością potrwa to jeszcze kilka miesięcy.

Czy podkomisja dysponuje jakimiś nowymi informacjami bądź dowodami, które dotyczą obecności śladów substancji wybuchowych na wraku tupolewa? 

Tak. Nie są to „jakieś” informacje, lecz dokładne wyniki badań zagranicznych laboratoriów. Dotyczą one obecności materiałów wybuchowych na częściach samolotu. Podkreślę: nie substancji, które składają się na materiały wybuchowe, lecz materiałów wybuchowych. Podkreślam to, bo zbyt często mamy do czynienia z grą słów, pozwalającą na rozmaite interpretacje. 

Kto przeprowadził te badania? Naukowe ośrodki zagraniczne?

Tak, ale są to także analizy polskie.

Czy podkomisja dotarła do nowych świadków, mogących mieć wiedzę o tym, co zdarzyło się 10 kwietnia 2010 roku?

Tak. Przede wszystkim mówimy o osobach ze świata lotniczego – z jednostek Sił Powietrznych, z byłego 36. pułku, instytutów lotniczych, spośród świata dziennikarskiego i naukowego. Łącznie przesłuchaliśmy kilkuset świadków. Więcej dziś nie mogę powiedzieć.

Jak układa się obecnie współpraca podkomisji z prokuraturą? 

Jeśli chodzi o ostatnie prace prokuratorów polskich w Rosji, to otrzymaliśmy kilka partii materiałów filmowych wykonanych na prośbę polskich specjalistów przez Rosjan na miejscu składowania wraku. Miały one bardzo istotne znaczenie dla naszych prac.

Co na tych materiałach się znajdowało?

Chodzi o zdjęcia fragmentów wraku Tu-154 101, niesłychanie przydatnych dla weryfikacji prac, o których mówiłem wcześniej. 

Jak wygląda funkcjonowanie podkomisji i jej współpracowników w warunkach pandemii?

Epidemia koronawirusa ma niestety spory wpływ na nasze czynności. Wprawdzie podkomisja przywykła do pracy zdalnej, choćby ze względu na to, że nasi członkowie i współpracownicy pracują w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Australii, a także w różnych miastach Europy i Polski – ale pandemia doprowadziła do ograniczenia działalności wielu instytucji naukowych, które z nami współdziałają. Mimo to podstawowe prace zostały sfinalizowane.


Całość wywiadu z Antonim Macierewiczem w bieżącym wydaniu tygodnika "Gazeta Polska"