Przypadki wirusa wykryto po raz pierwszy na lotniskowcu w marcu. Kapitan okrętu Brett Crozier zwrócił się wtedy do władz z prośbą o pomoc, po czym został zwolniony za nierespektowanie wojskowej hierarchii dowodzenia. Część załogi USS Theodore Roosevelt ewakuowano na Guam. Na okręcie wykryto początkowo około 100 przypadków koronawirusa.

Pentagon wyklucza całkowitą ewakuację okrętu. Na USS Theodore Roosevelt pozostać mają osoby niezbędne do codziennej obsługi lotniskowca, w tym reaktora jądrowego, którym jest napędzany. Załoga lotniskowca liczy około 4,8 tys. osób.

Wirus najprawdopodobniej dostał się na pokład okrętu, gdy był on w Wietnamie, w pierwszej połowie marca.

Lotniskowiec jest doskonałym miejscem na transmisję wirusa, bo załoga dzieli ze sobą ciasne kajuty i codziennie korzysta z tych samych stołówek, łazienek i stanowisk pracy. Dowództwo nie jest w stanie odizolować wszystkich przypadków, a zatem wirus rozprzestrzenia się w szybszym tempie niż na lądzie.