W minioną środę tylko na terenie powiatu białostockiego policja odnotowała 36 zgłoszeń dotyczących usiłowania oszustwa. W czwartek kolejne zgłoszenia (do przedpołudnia było ich już ponad dwadzieścia) napływają od mieszkańców Łomży i okolic co może oznaczać, że ta sama grupa przestępcza przemieszcza się po regionie.

Tym razem oszuści podają się za członka rodziny, który miał wypadek oraz za funkcjonariuszy policji.

Apelujemy o ostrożność i przypominamy, że przestępcy, aby nas oszukać, wykorzystują różne scenariusze. Mogą podawać się za policjantów lub członków rodziny, a także za pracowników różnych firm i instytucji

- przestrzega podlaska policja.

Apeluje również do rodzin osób starszych (to one są przede wszystkim celem grup działających metodą "na wnuczka" i jej modyfikowanymi wersjami), by przypominali bliskim o zagrożeniach i opisywali, jak działają oszuści. A ci, dzwoniąc, mówią najczęściej o wypadku kogoś bliskiego, proszą o gotówkę za załatwienie sprawy, np. uniknięcie więzienia. Następnie informują ofiarę, że przyślą kogoś po gotówkę, ewentualnie umawiają się na jej odbiór w jakimś miejscu.

Gdy osoba, do której dzwonią, ma wątpliwości, uwiarygodniają swoją historię. Proponują wtedy telefon pod numery alarmowe 997 lub 112, ale - co istotne - bez rozłączania się z nimi. Wtedy do połączenia z wybieranym numerem w rzeczywistości nie dochodzi, ale słuchawkę przejmuje inna osoba - podająca się za policjanta - potwierdza dane oszusta, np. jako tajnego funkcjonariusza CBŚP. Oszuści zawsze zaznaczają, że akcja jest tajna i zakazują informowania o niej kogokolwiek.

Mimo znanego sposobu działania i licznych ostrzeżeń, do takich przestępstw wciąż jednak dochodzi. Kilka tygodni temu 85-letnia mieszkanka Łomży przez dwa dni przekazywała przestępcom pieniądze, w sumie 100 tys. zł bo uwierzyła, że pomaga synowi, który miał rzekomo spowodować wypadek.