W pierwszym opublikowanym we Włoszech raporcie na temat ekonomicznych skutków kryzysu epidemicznego odnotowano, że 37 miliardów euro miesięcznie to straty ponoszone przez gospodarkę na północy i w centrum kraju. 10 miliardów traci zaś biznes na południu.

Przy założeniu, że pełne wznowienie działalności gospodarczej nastąpi w drugiej połowie roku należy oczekiwać, że tegoroczny PKB Włoch spadnie o 8,5 proc. na bardziej rozwiniętej północy i w centrum, a na południu o 7,9 proc.

- twierdzą eksperci stowarzyszenia.

Ponadto obliczyli oni, że w przeliczeniu na każdego mieszkańca koszt zamknięcia Italii wynosi 788 euro miesięcznie: ponad 950 euro na północy i 473 na południu.

Zwrócono także uwagę na to, że podczas gdy koronawirus znacznie mocniej zaatakował północne regiony, bardziej jego skutki odczuje słabsze południe w fazie przywracania działalności gospodarczej, ponieważ nałoży się to na wcześniejszy kryzys, czyli recesję i niedawną stagnację, z których Włochy nie zdążyły jeszcze wyjść.

W analizie wpływu pandemii na rynek pracy, eksperci stowarzyszenia wskazali, że skutki zamknięcia kraju i większości gałęzi działalności gospodarczej dotyczą 34 procent pracowników najemnych i ponad 40 procent samozatrudnionych. Bardziej odczuwalne te rezultaty są na północy, gdzie koncentruje się aktywność produkcyjna.

Na mocy dekretu rządu Giuseppe Contego z 22 marca w całych Włoszech zawieszona jest produkcja z wyjątkiem tej niezbędnej. Nie wiadomo, kiedy dojdzie do złagodzenia tych restrykcji. Rząd przyjął niedawno dekret uruchamiający 400 mld euro na zapewnienie płynności finansowej firmom.