Sejm uchwalił wczoraj ustawę, zgodnie z którą wybory prezydenckie w 2020 r. zostaną przeprowadzone wyłącznie w drodze głosowania korespondencyjnego. Przepisy stanowią też, że w stanie epidemii, marszałek Sejmu może zarządzić zmianę terminu wyborów, określonego wcześniej w postanowieniu.

Senat ma na zajęcie stanowisko w sprawie ustawy przyjętej przez Sejm 30 dni. Na razie najbliższe posiedzenie Senatu zaplanowane jest na 13-14 maja br. Jednak marszałek Grodzki zapowiedział zwołanie posiedzenia „po świętach”.

Zgłoszony projekt głosowania korespondencyjnego jest krytykowany przez polityków opozycji. Posłowie ocenili, że nie daje on szans na rzetelne wybory. Temat podchwyciły media przychylne opozycji, a znane z krytykowania polityków obecnie rządzących.

W projekcie ustawy o szczególnych zasadach przeprowadzania wyborów powszechnych na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zarządzonych w 2020 roku dopatrzyli się zapisu o karze pozbawienia wolności. I od razu podniósł się wrzask. A wystarczyło trochę poszukać...

Chodzi o Art. 17 ustawy:

„Kto niszczy, uszkadza, ukrywa, przerabia, podrabia lub kradnie kartę do głosowania – podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”.

(Fot. fragment ustawy o szczególnych zasadach przeprowadzania wyborów powszechnych na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zarządzonych w 2020 r. - druk 328)

Okazuje się jednak, że przepis ten nie jest niczym nadzwyczajnym - jest tak jedynie kreowany jest przez niektóre media.

Warto sprawdzić, co na ten temat mówi Kodeks Wyborczy.

Jak czytamy w Ustawie z dnia 5 stycznia 2011 roku – Kodeks Wyborczy (stan prawny na dzień 10 sierpnia 2019 r.) dostępnym na stronie Państwowej Komisji Wyborczej w rozdziale IX – Przepisy karne, Art. 497a:

„Kto w dniu wyborów wynosi kartę do głosowania poza lokal wyborczy lub taką kartę poza lokalem wyborczym przyjmuje lub posiada, nie będąc do tego uprawnionym, podlega karze grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do lat 2”.

(Fot.pkw.gov.pl)

Co się stanie, gdy zajrzymy do Kodeksu Karnego? UWAGA! Naszym oczom ukaże się zapis do złudzenia przypominający ten, który znalazł się w ustawie dotyczącej zasad przeprowadzania wyborów prezydenckich w 2020 roku...

W rozdziale XXXI „Przestępstwa przeciwko wyborom i referendum” art. 248 w punkcie 3 czytamy:

„Kto w związku z wyborami do Sejmu, do Senatu, wyborem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, wyborami do Parlamentu Europejskiego,  wyborami organów samorządu terytorialnego lub referendum niszczy, uszkadza, ukrywa, przerabia lub podrabia protokoły lub inne dokumenty wyborcze albo referendalne, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”.

(Fot. sejm.gov.pl - Ustawa z dnia 6czerwca 1997r. Kodeks karny)

Wyraźnie widać, że niektóre media i politycy usiłują zasiać panikę wśród Polaków. Obecne przepisy działają bowiem już od lat.

Wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta w rozmowie z niezalezna.pl podkreśla, że ta sprawa została zainspirowana wczoraj wieczorem przez niektórych dziennikarzy.

Jest to dowód na kompletną ignorancję w stosunku do procesu wyborczego opozycji i mediów ją wspierających. Zarówno Artykuł 248 Kodeksu karnego obowiązującego przez wszystkie wybory, w których Platforma Obywatelska uczestniczyła wskazuje jasno, że kto „niszczy, uszkadza, ukrywa, przerabia lub podrabia protokoły lub inne dokumenty wyborcze podlega karze wolności do 3 lat. Również Kodeks Wyborczy w artykule 497a wskazuje: Kto w dniu wyborów wynosi kartę do głosowania poza lokal wyborczy lub taką kartę poza lokalem wyborczym przyjmuje lub posiada, nie będąc do tego uprawnionym, podlega karze grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do lat 2”. Okazuje się, że przepisy karne zawsze tak mówią. Nikt nie zamierzał nigdy nikogo karać za niegłosowanie w wyborach. To jest kolejny okaz paniki ze strony opozycji

 – zwrócił uwagę nasz rozmówca.

Wiceminister dodaje, że politycy opozycji nie zajmują się niczym innym, tylko tym, by nie odbyły się wybory.

To jest coś niepojętego w państwie demokratycznym, ponieważ na całym świecie ludzie zastanawiają się, w Stanach Zjednoczonych mają być wybory, w Korei, odbyły się w Bawarii – jak przeprowadzić proces wyborczy. Nasza opozycja twierdzi, że robiąc to co w tych państwach czy Bawarii, czyli szukaniem bezpiecznej formy przeprowadzenia głosowania niszczymy demokrację. Prawdopodobnie wynika to z faktu, że kandydatka Platformy Obywatelskiej po serii kolejnych wpadek notuje straszne zniżki sondażowe. A w chwili kryzysu Polacy widzą, że poważnym kandydatem jest przede wszystkim prezydent Andrzej Duda

– dodaje Sebastian Kaleta.

Poseł Zjednoczonej Prawicy tłumaczy nam, że konstytucja obliguje państwo do przeprowadzenia wyborów w tym terminie, dlatego „musimy znaleźć rozwiązanie, by je przeprowadzić w sposób bezpieczny”.

Wszystkie paniczne ataki opozycji pokazują tylko i wyłącznie, że ona nie jest zainteresowana walką z epidemią, ratowaniem miejsc pracy i funkcjonowaniem państwa i społeczeństwa w sposób możliwie niezakłócony za kilkanaście tygodni, za kilka miesięcy, tylko permanentną wojną polityczną wokół koronawirusa i kryzysowi, który on wywołał

– dodał wiceminister sprawiedliwości.