Zawody "Quarantine Backyard Ultra" rozpoczęły się w sobotę i miały nietypowe reguły: uczestnicy musieli pokonać 6,7 km co godzinę, a kto nie dawał rady - odpadał. Biegacze rywalizowali na bieżni lub na niewielkiej pętli w pobliżu domu, aby nie łamać przepisów dotyczących kwarantanny podczas pandemii koronawirusa, i byli połączeni za pomocą aplikacji często wykorzystywanej podczas firmowych telekonferencji.

Wardian okazał się zwycięzcą, po tym jak jego ostatni przeciwnik Radek Brunner zbyt późno rozpoczął 63. cykl - po wzywającym do startu dzwonku zwlekał przez blisko dwie minuty i, choć w końcu rozpoczął bieg, został zdyskwalifikowany. Decydujący o wykluczeniu Brunnera sędzia Travis Schiller-Brown z organizacji Personal Peak o dyskwalifikacji poinformował Czecha ze łzami w oczach.

Bardzo trudno jest mi o tym mówić, wcale tego nie chcę, ale w zasadach mamy jasno napisane, że uczestnik musi rozpocząć bieg, gdy tylko zabrzmi dzwonek. Więc teraz musimy zakończyć zawody, czego naprawdę nie chcemy

- mówił.

Wardian i Brunner byli ostatnimi uczestnikami przez 15 godzin. Zwycięzca podziękował wszystkim, którzy wzięli udział w tym niezwykłym ultramaratonie

Radek zmusił mnie do wysiłku, jakiego żaden z nas nie znał nigdy wcześniej. To ogromny zaszczyt być częścią czegoś, co nie mieści się w mojej wyobraźni

- powiedział 45-letni Amerykanin w wiadomości wideo opublikowanej na Facebooku.

Chyba wszyscy dobrze bawili się w ten weekend. Fizycznie jesteśmy w izolacji, ale to w pewien sposób nas zbliżyło.

Nietypową nagrodę - papier toaletowy w złotym kolorze - Amerykanin nazwał "najbardziej pożądanym trofeum". Pomysłodawcy inspirowali się doniesieniami z całego świata o gromadzeniu w domach papieru toaletowego w czasach pandemii.