Mecenas Trela podkreślił, że epidemia ma bardzo negatywny wpływ na pracę i sytuację finansową kancelarii adwokackich. Zwrócił uwagę, że praca adwokatów polega w dużej mierze na spotkaniach z klientami.

"Z przyczyn oczywistych te spotkania teraz ustały, nie ma ich. Ludzie nie przychodzą do adwokatów, w konsekwencji w kancelariach jest zastój; nie ma nowych spraw"

- wskazał mec. Trela.

Zaznaczył też, że kancelarie adwokackie zajmują się jeszcze częściowo starymi sprawami. "Jednak jeśli nowych spraw nie będzie przybywać, to budżet kancelarii będzie świecił pustkami" - zastrzegł prawnik.

Jego zdaniem "epidemia koronawirusa bardzo mocno uszczupliła portfele adwokatów". Zaznaczył przy tym, że w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa niektórym kancelariom adwokackim grozi bankructwo.

Prezes NRA dodał, że widmo upadku zagraża przede wszystkim małym, rodzinnym kancelariom. Do najbardziej zagrożonych bankructwem zaliczył też te, które prowadzą w sądach sprawy karne, cywilne lub gospodarcze. "A jeśli epidemia będzie się przedłużać, to jej negatywnie skutki dotkną również korporacje i duże kancelarie. Będą musiały się one liczyć ze zwolnieniami prawników" - zaznaczył mec. Trela.

Wskazał przy tym, że w nieco lepszej sytuacji są kancelarie, które mają wynagrodzenie określone ryczałtowo.

"Łatwiej będzie też tym kancelariom, które prowadzą obsługę prawną, wydają opinie lub negocjują umowy"

- dodał mec. Trela.

W poniedziałek szef polskiej adwokatury zwrócił się do prezesów stowarzyszeń sędziowskich "Themis" i "Iustitia" z apelem o podjęcie wszelkich możliwych działań, które doprowadzą do wypłaty zaległych wynagrodzeń adwokatom z urzędu.