Opozycja głośno protestuje przeciwko przeprowadzeniu wyborów prezydenckich w konstytucyjnym terminie, argumentując to techniczną niemożnością ich bezpiecznego zorganizowania w czasie trwającej epidemii koronawirusa.

Polityków PO, PSL i Lewicy nie przekonują przykłady z innych państw, gdzie mimo zaostrzonych rygorów sanitarnych demokracja w dalszym ciągu działa. Bliskim dla Polski przykładem mogą być wybory lokalne przeprowadzone w Bawarii, gdzie w drugiej turze elekcji głosowano wyłącznie korespondencyjnie, a frekwencja była wyższa niż w pierwszym, tradycyjnym głosowaniu.

Wprowadzenie stanu klęski żywiołowej w związku z epidemią koronawirusa wiązałoby się z konsekwencjami wynikającymi z ustawy z dnia 22 listopada 2002 r. o wyrównywaniu strat majątkowych z powodu ograniczenia w czasie stanu nadzwyczajnego wolności i praw człowieka i obywatela. 

Mówi ona m.in. o konieczności wypłat z tytułu strat dla poszkodowanych w związku z wprowadzeniem jednego z trzech stanów nadzwyczajnych. Wypłaty te dokonywane miałyby być ze Skarbu Państwa, a to oznacza, że wszyscy obywatele musieliby ponieść ogromne finansowe konsekwencje decyzji o wprowadzeniu stanu klęski żywiołowej.

Co więcej, beneficjentem tych odszkodowań mogłyby być przede wszystkim wielkie międzynarodowe koncerny działające na rynku polskim (takie np. jak Coca-Cola, czy Whirlpool który przed kilku dniami zawiesił działalność w swoich zakładach w Łodzi, Radomsku i Wrocławiu) które na skutek ograniczeń poniosłyby straty.

[polecam:https://niezalezna.pl/320955-lewica-domaga-sie-stanu-kleski-zywiolowej?msnc]

Nawet Jarosław Gowin, który nie ukrywał swojego sceptycyzmu w kwestii majowego terminu wyborów prezydenckich, stwierdził wczoraj m.in., że konieczność wypłacania w związku z tym odszkodowań oznaczałaby, iż obywatele polskiego państwa staliby się bankrutami.

Dlaczego opozycja, mając świadomość tych finansowych konsekwencji, tak bardzo upiera się przy pomyśle wprowadzenia stanu klęski żywiołowej? – spytaliśmy o to posła Prawa i Sprawiedliwości, a jednocześnie konstytucjonalistę, prof. Przemysława Czarnka.

- W obecnym stanie prawnym rzeczywiście taka ustawa jest. Ona przewiduje wprawdzie pewne procedury z udziałem wojewody i mówi o stratach, które przedsiębiorcy ponoszą w związku z ograniczeniem wolności działalności gospodarczej w stanie nadzwyczajnym. W takiej sytuacji – istotnie – największymi beneficjentami takiego rozwiązania [wprowadzenia stanu klęski żywiołowej - red.] byłyby podmioty zagraniczne, wielkie koncerny, które otrzymałyby tych środków stosunkowo najwięcej. W związku z powyższym ja nie rozumiem opozycji, ale przede wszystkim nie rozumiem ich dlatego, że dzisiaj nie ma po prostu podstaw do wprowadzenia stanu nadzwyczajnego. Gdyby one były, to ten stan nadzwyczajny byłby wprowadzony

- powiedział w rozmowie z Niezalezna.pl Przemysław Czarnek.

- Inne konstytucyjne środki – a takim mniej radykalnym środkiem jest właśnie stan epidemii, który sama opozycja przewidziała w 2008 r. w swojej ustawie – na dzisiaj są wystarczające do zwalczania koronawirusa. Gdyby się okazały niewystarczające, wtedy można myśleć o stanie nadzwyczajnym, bo wtedy byłyby przesłanki do jego wprowadzenia

- ocenił nasz rozmówca.

Odnosząc się do kwestii materialnych, związanych z koniecznością wypłat odszkodowań dla firm, które opisane są w ustawie o wyrównywaniu strat majątkowych, polityk wskazał na obowiązujące zapisy konstytucji w tej sprawie.

- Proszę zwrócić uwagę, że w konstytucji w art. 228 mamy napisane, że ustawa „może”, nie „musi” przewidywać tryb i sposób wyrównywania strat, związanych z wprowadzeniem stanu nadzwyczajnego. Ja, jako konstytucjonalista, nie widziałbym przeszkód, żeby w obecnej sytuacji – niezawinionej przez nas jako społeczeństwo, jako państwo, jako władzę – uchylić tę ustawę, o której mówimy. Nikt nie jest winien temu, że jest epidemia, a to, że wprowadzamy dzisiaj ograniczenia działalności gospodarczej bądź czasowe wyłączenia prowadzenia działalności, w niektórych miejscach i przez niektórych przedsiębiorców, to wynika wyłącznie z troski o zdrowie publiczne, o zdrowie społeczeństwa polskiego. I za to to samo społeczeństwo ponosić odpowiedzialności, jako takiej nie może

- podkreślił prof. Przemysław Czarnek.

- Od tego jest „Tarcza Antykryzysowa”, żeby wspomagać przedsiębiorców, natomiast, ja widziałbym możliwość uchylenia – jednym krótkim aktem prawnym – tej ustawy o wyrównywaniu strat materialnych, bo – jeszcze raz powtarzam – konstytucja przewiduje możliwość,  a nie przymus wprowadzenia takiej ustawy i takiej procedury

- dodał.

Na uwagę, że opozycja nie wspomina o takim rozwiązaniu, poseł Czarnek ocenił, że „na tym właśnie polega jej brak odpowiedzialności”.

- Gdyby opozycja była rzeczywiście odpowiedzialna i chodziłoby jej wyłącznie o bezpieczeństwo Polaków, bezpieczeństwo zdrowotne, o zdrowie publiczne, o walkę z koronawirusem, a nie o bieżące interesy polityczne, związane z kandydatami poszczególnych frakcji politycznych na prezydenta, to pewnie i na taki pomysł, by opozycja wpadła. To jest zupełnie oczywiste

- zauważył poseł PiS. Jak dodał, „społeczeństwo nie może ponosić odpowiedzialności za to, że chroni się przed zachorowaniem na COVID-19”. 

- Natomiast państwo, w miarę swoich możliwości i dla bezpieczeństwa ekonomicznego, finansowego, gospodarczego, wprowadza „Tarczę Antykryzysową”, która pomaga tym przedsiębiorcom, którzy rzeczywiście tracą w związku z ograniczeniami, jakie pod wpływem rozprzestrzeniania się koronawirusa ponoszą

- podsumował Przemysław Czarnek.