Epidemia koronawirusa to ogromne wyzwanie dla systemów ochrony zdrowia na całym świecie. Rządy wielu krajów dosłownie prześcigają się w zakupie sprzętu medycznego, takiego jak respiratory, kombinezony, stroje ochronne czy nawet zwykłe maseczki. Ceny większości sprzętów się podwoiły. Jak się okazuje, problemy za chwilę możemy mieć również na rynku leków. 

Wytwórcy leków z Unii Europejskiej są w dużej mierze uzależnieni od producentów substancji czynnych z Indii i Chin, którzy w trudnej sytuacji zaprzestali produkcji. Kluczowe surowce do produkcji medykamentów są wytwarzane w Państwie Środka, a następnie eksportowane do Indii, gdzie są wykorzystywane do stworzenia produktu końcowego, który jest wysyłany na eksport. Problem ma nie tylko Europa, bo szacuje się, że Indie dostarczają ok. 40–50 proc. leków generycznych w USA.

Zdaniem „Dziennika Gazety Prawnej” problem będzie również w Polsce. „Z uwagi na ograniczenia produkcyjne niezależne od producenta apelujemy o używanie leków jedynie w sytuacjach niezbędnych . Z przykrością informujemy, że realizacja dostaw jest niepewna i nie można wykluczyć, że pod koniec maja nie będziemy w stanie dostarczać wymienionych produktów leczniczych” – czytamy w piśmie wysłanym przez jednego z polskich producentów, które przytacza „Dziennik Gazeta Prawna”. Może zabraknąć m.in. ibuprofenu i paracetamolu. Eksperci proszą jednak, aby nie ulegać panice i nie kupować na zapas.

– Jeden z pierwszych wniosków, jakie powinniśmy wyciągnąć z tego kryzysu, to odbudowa bezpieczeństwa lekowego Polski. Musimy zerwać z myśleniem jedynie o zyskach, ale zacząć produkować, wykorzystując rodzimą produkcję. Powinniśmy dążyć do tego, by być samowystarczalnym

– mówi "GPC" Anna Kwiecień, posłanka Prawa i Sprawiedliwości.

– Zwróćmy uwagę, że np. akcję sprowadzenia Polaków do domu mogliśmy przeprowadzić jedynie dlatego, że mamy własnego narodowego przewoźnika – dodaje.

CZYTAJ cały tekst w dzisiejszym wydaniu "Gazety Polskiej Codziennie".