Spore poruszenie wywołało oświadczenie kibiców klubu żużlowego Apator Toruń, którzy zapowiedzieli, że 26 sierpnia zaniechają dopingu w czasie spotkania z gorzowską Stalą, ponieważ w tym czasie na MotoArenie sceny do swojego serialu chce kręcić stacja TVN.

Kibice nie chcą, aby ich wizerunek oraz wytwarzana przez nich atmosfera na stadionie została wykorzystana do celów komercyjnych stacji TVN, która - jak stwierdzili - na co dzień „buduje negatywny wizerunek kibiców w mediach”. Po oświadczeniu kibiców w mainstreamowych mediach zawrzało. Kibice postanowili zatem wyjaśnić szczegółowo powody swojej decyzji.

Poniżej publikujemy komunikat opublikowany dziś przez kibiców K.S. Apator Toruń:

Nasze oświadczenie wywołało małą burzę w Toruniu, w którym oprócz serialu już chyba nic się nie dzieje. Czujemy się zatem w obowiązku wyjaśnić powody, dla których nie zamierzamy prowadzić dopingu na meczu ze Stalą Gorzów.

Przez cały sezon wspieraliśmy klub, budowaliśmy atmosferę, pokazaliśmy też klubowi jak powinien wyglądać marketing organizując oprawę derbową, która na stadion przyciągnęła największą liczbę fanów sportu żużlowego w tym sezonie. Jesteśmy kibicami jak wszyscy inni, płacimy za swoje bilety, sami finansujemy sobie sprzęt, a także prowadzimy doping. Wszystko to prowadzimy kosztem własnego czasu, zdrowia i pieniędzy.

Przede wszystkim, kibice dopingujący, tacy jak my, są w Polsce napiętnowani, pokazywani w masowych mediach jako banda prymitywów, którą należy trzymać w rezerwatach. Spragnione sensacji kowbojskie telewizje oraz brukowe gazety (nawet jeśli mienią się elitarnymi) pokazują nas wyłącznie w złym świetle, bo to się łatwo sprzedaje.

Nie zamierzamy zatem występować jako element stadionowej dekoracji w komercyjnym projekcie stacji, która kibiców oczernia, bo tak chce władza i domaga się lud. Wywiera się na nas nacisk tak jakby tylko od nas zależała atmosfera święta żużlowego na stadionie. Nie jesteśmy ani wydziałem promocji UMT, ani marketingu Unibax SA, a nasz doping nie jest na sprzedaż. Jednocześnie wcale nie nawołujemy do bojkotu jak to określają niektóre media.

Publiczna nagonka mocno nas jednak zdziwiła, bo myśleliśmy, że czasy, w których władza zaganiała pracujący lud na partyjne masówki, a krnąbrne jednostki były publicznie łajane w anonimowych paszkwilach wysyłanych do „Trybuny Ludu”  już bezpowrotnie minęły.  Czasy się zmieniły, mechanizmy pozostają te same.

Naszym oświadczeniem nikogo jednak nie obrażamy. Szanujemy zdanie innych i tego samego też oczekujemy. Nasze działanie nie jest wymierzone w klub czy też miasto. Nie mamy stacji tv, radia czy ogólnopolskiej gazety, więc korzystamy ze środków nam dostępnych, aby pokazać swój sprzeciw wobec stacji, która zasłynęła głównie z pokazywania kibica bandyty, a teraz próbuje wykorzystać atmosferę stadionu w swojej kolejnej produkcji. Nie czulibyśmy się komfortowo w takich warunkach i wiemy też, że nasz protest popiera cała kibicowska Polska.